wtorek, 27 czerwca 2017

Ostatni z Kamyka – Stanisław Tokarek (1921-1974)

"Pomagał wszystkim dookoła. Kochał konie i gołębie" - powiedział mój Tato ze łzami w oczach. "Był bardzo pracowity" - dodała innym razem ciocia Regina. Nie zdążyłam go poznać. Dziadek Stanisław - zmarł zanim się narodziłam i jako dziecko, stojąc nad jego grobem, zawsze mnie dziwiło, dlaczego na tablicy nagrobnej widnieje imię i nazwisko mojego Taty. 
1964 r. - zdjęcie dziadka Stanisława

Aby odtworzyć historię dziadka po mieczu, odszukałam jego zdjęcia oraz dotarłam do koperty dowodowej, co w tym drugim przypadku było moim pierwszym doświadczeniem, które dzięki niezwykle życzliwej Pani Joannie będę wspominała bardzo pozytywnie, czego również życzę innym genealogom.
  

Dzieciństwo Stasia

  
Stanisław przychodzi na świat jako ostatnie dziecko małżonków Jana Tokarek i Katarzyny z Kucharskich. Rodzi się w okresie międzywojennym  26 marca 1921 roku w Kamyku - miejscu urodzenia jego ojca Jana, dziadka Rocha, pradziadka Michała, a może również prapradziadów, o czym pisałam w "Kamyku – z dziada pradziada" cz. I i cz. II. Dwa dni później zostaje ochrzczony w kościele brzykowskim, a chrzestnymi są: Antoni Kucharski (najprawdopodobniej brat matki) i Stanisława Kucharska (mam nadzieję, że wkrótce dowiem się, kim była dla Stasia). 
 Akt urodzenia Stanisława - 26 marca 1921 r.

 Działo się we wsi Brzykowie dnia dwudziestego ósmego marca tysiąc dziewięćset dwudziestego pierwszego roku o godzinie dziesiątej rano. Stawił się Jan Tokarek lat trzydzieści cztery liczący gospodarz z Kamyka, w obecności Stanisława Ostrowskiego lat pięćdziesiąt i Ignacego Tokarka lat pięćdziesiąt sześć liczących obydwóch gospodarzy z Kamyka, i okazał Nam Dziecię płci męskiej oświadczając, iż takowe jest urodzone w Kamyku dnia dwudziestego szóstego marca bieżącego roku o godzinie czwartej popołudniu z jego małżonki Katarzyny z Kucharskich lat trzydzieści liczącej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym dano imię Stanisław a rodzicami chrzestnymi byli: Antoni Kucharski i Stanisława Kucharska. Akt ten stawającym i świadkom niepiśmiennym przeczytany przez Nas podpisany został. Utrzymujący akta Stanu Cywilnego Proboszcz – Ks. Edw. Gruszczyński 

Staś jest najmłodszym dzieckiem w rodzinie. Siostra Janina jest starsza aż o 9 lat, a brat Kazimierz - o 4 lata. Gdzie chodził do szkoły? Może do odległej o zaledwie 4 km szkoły w Konopnicy? Na ustalenie tego faktu jeszcze czekam, ale może też być tak, że nie zachował się żaden dokument z okresu 1927-1931. Dzisiaj wiem na pewno, że Stanisław skończył 4 klasy szkoły powszechnej, co zostało odnotowane w kartach osobowych, będących częścią zbioru koperty dowodowej.
Stanisław ma to szczęście, że rodzi się już w wolnej Polsce, w której z dniem 7 lutego 1919 roku wprowadzono dekretem Naczelnika Państwa powszechność nauczania. Artykuł pierwszy tego dekretu stwierdzał, że wykształcenie w zakresie szkoły powszechnej było obowiązkowe dla wszystkich dzieci w wieku od 7 do 14 lat. Obowiązek ten mógł być realizowany w 7-klasowych szkołach, jak również w 4-5 letnich szkołach początkowych z 2 lub 3-letnią nauką uzupełniającą. Trudne warunki materialne wsi negatywnie wpływały na realizację tego obowiązku. Dlatego też dzieci swoją edukację kończyły przeważnie w zakresie szkoły 4-letniej.

 
 Ok. 11-letni Staś (1932 rok)

Po skończeniu 4 klas szkoły powszechnej Staś ma 11 lat i od tego czasu pomaga rodzicom w rolnictwie. Uczy się tego zawodu od ojca Jana i nie ma łatwego dzieciństwa, podobnie jak i inne dzieci wychowywane na wsi. Ciężko pracuje na polu, przygląda się jak ojciec stawia stodoły. Kocha konie i gołębie, i zapewne marzy, aby kiedyś odlecieć jak ptak do lepszego świata...
 

Czas II wojny światowej


W chwili wybuchu II wojny światowej Stanisław ma skończone 18 lat. Ze względu na wiek nie zdążył odbyć służby wojskowej, której obowiązek dotyczył mężczyzn dopiero od 21 roku życia. 
Informacja o służbie wojskowej 
(fragment ankiety składanej w celu otrzymania dowodu osobistego - maj 1952 rok)

Żeby odtworzyć okres życia Stanisława i jego najbliższych w czasach II wojny światowej, zapoznałam się z historią dawnego województwa sieradzkiego i z przerażeniem przeczytałam opisy kronik tych ziem.

Już trzeciego września 1939 r. w okolicach Kamyka na prawym brzegu Warty dochodzi od krwawych walk pomiędzy rozczłonkowanym już II bat. 72 pp. im. płk. Dionizego Czechanowskiego armii Łódź z Radomia pod dowództwem majora Stanisława Jaszczuka a wojskami niemieckimi. 72 pułk piechoty w walce wycofał się na Rychłocice i Konopnicę. Do szczególnie zaciętych walk doszło na linii rzeki Warty, przede wszystkim w rejonie Działoszyna, Konopnicy, Stolca, Sieradza, Dobronia i Chechła. Niemcy dopiero 4 września przekroczyli Wartę na odcinku od Rychłocic do Osjakowa. Po nierównej i zaciekłej walce batalion został doszczętnie rozbity (ginie dowódca i 54 żołnierzy).
Z kolejnych informacji dowiaduję się, że posterunki żandarmerii w niedalekim Osjakowie zasłynęły ze szczególnego bestialstwa w katowaniu i mordowaniu ludności polskiej. Nietrudno sobie wyobrazić strach i przerażenie w oczach ludności zamieszkałej w odległym zaledwie 10 km od tego miejsca Kamyku.
Dalej czytam o masowych paleniach polskich wsi i miast przez żołnierzy Wehrmachtu, którzy niemal doszczętnie spalili kilkadziesiąt wsi, w tym: Sieniec, Piskornik i Dymek.

Aby pokazać, gdzie w okolicach Kamyka doszło do walk podczas II wojny światowej, większą czcionką wyróżniłam właśnie te małe wsie, które najbardziej ucierpiały z rąk nazistów.


Starcia bojowe w okolicach Kamyka – II wojna światowa

Młodzieńcze lata Stanisława upłynęły więc na strachu o każdy dzień, ukrywaniu się po lasach i odbudowywaniu wielokrotnie niszczonego gospodarstwa rodziny i sąsiadów z Kamyka oraz okolicznych wsi. Widząc na horyzoncie płonące gospodarstwa i słysząc od ojca przekazywane z ust do ust niezwykle tragiczne historie wojenne, nie można było spać spokojnie...
Skromne opowieści mojego Taty dotykają też wspomnień Stanisława o bandach ukraińskich, z którymi przyszło mu się zmierzyć razem z innymi „chłopakami ze wsi”. Dzisiejsza historia głośno wypowiada się o trudnych polsko-ukraińskich relacjach oraz aktywnym udziale wiejskiej ludności cywilnej w rozwiązywaniu konfliktów, bardzo często kończących się masowymi mordami na Polakach przez podziemie ukraińskie wraz z bandami Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). 

 

Okres powojenny


Kilka miesięcy po zakończeniu wojny - w maju 1946 r. - umiera w wieku 58 lat ojciec Stanisława - Jan. To jego zdjęcie wśród innych kawalerzystów na koniach, które od najmłodszych lat fascynowały Stanisława, znajduję w pamiątkach rodzinnych po dziadku, o czym wspominałam w Stuletniej fotografii.
Rok później, 13 kwietnia 1947 r. 26-letni Stanisław staje na ślubnym kobiercu, a jego wybranką jest 23-letnia Marianna z domu Nawrot, pochodząca z odległego o 4,5 km Wrońska. Na pewno zobaczyła w tym niebieskookim i do tego bardzo pracowitym mężczyźnie ojca swoich dzieci.  

 13 kwietnia 1947 r. - wesele Stanisława i Marianny

Podczas ślubu obecna jest matka Stanisława - 65 letnia Katarzyna, a jednym ze świadków jest żona brata Kazimierza - Anna Maria Ebertowicz (na prawo od pana młodego). Wśród gości weselnych są z całą pewnością bliscy z rodziny Tokarków, Kucharskich, Nawrotów, Wełnów, Mitków, Kakałów, Wiśniewskich i innych zamieszkujących rodzinną wieś pana młodego - Kamyk oraz panny młodej - Wrońsko.

Jeszcze przez najbliższy rok - do 12 kwietnia 1948 roku małżonkowie zamieszkują u rodziców, co zostaje odnotowane w ankiecie składanej w celu otrzymania dowodu osobistego w maju 1952 roku. To kolejny przykład jak dzielono czas - na ten: sprzed rozpoczęcia  II wojny światowej i czas okupacji.
Zniszczenia wojenne bardzo dotknęły rodzinne strony Stanisława, dlatego też młodzi małżonkowie opuszczają  Kamyk, by poszukać lepszego życia. Tak trafiają na Pomorze Środkowe do jednej z wielu wsi opuszczonych po wojnie przez Niemców, tj. do Barzowic, należących do gminy Darłowo.


Informacja o miejscu zamieszkania
(fragment ankiety składanej w celu otrzymania dowodu osobistego - maj 1952 rok)

Dzięki zachowanym dokumentom koperty dowodowej dziadka mogłam po raz pierwszy zobaczyć zdjęcie, którego nigdy nie widziałam w rodzinnych pamiątkach. Mogłam trzymać w ręce pożółkłe kartki z odciskam palców dziadka oraz jego podpisem. Czytałam linijka po linijce informacje zapisane w kartach meldunkowych z 1951 r. oraz z ciekawością przyglądałam się pieczęciom, na których moja rodzinna miejscowość Darłowo była zapisana jako DERŁOWO.
 Podpis i odciski palców 32-letniego Stanisława 
(1953 r.)

Rodzina Tokarków z roku na rok powiększa się. Jednak ze względu na prywatność osób, nie będę wymieniała kolejnych potomków, ograniczając się jedynie do mojego Taty, który przychodzi na świat jako trzecie dziecko (po dwóch córkach) i jest pierwszym synem Stanisława, dziedzicząc po nim imię. Mimo ciężkiej pracy na gospodarstwie i braku czasu przez ojca na zabawę z dziećmi, zdarzały się chwile takie jak ta poniżej, kiedy uśmiech gości na twarzach dzieci i rodziców, szczególnie gdy nad morze przyjeżdża siostra żony Marianny - Kazia.

Ok. 1954 (dziadek ma 33 lata)

Poniżej również zdjęcie dziadka podczas uroczystości rodzinnej takiej jak Komunia Święta najstarszej córki, obok której na zdjęciu stoi mały Staś, a na kolanach siedzi najmłodszy syn, trzymając w rączce białą torebeczkę komunijną siostry. 
 1957 r. - Komunia Święta córki (dziadek ma 36 lat)

Rodzina stale mieszka w Barzowicach, gdzie utrzymuje się z gospodarstwa. Dzieci prawie nie widują ojca, który od rana do nocy ciężko pracuje, o czym ze wzruszeniem w głosie słyszę we wspomnieniach mojego Taty. Stanisław znany we wsi z uczynności i dobrze wykonywanej pracy, wielokrotnie pomaga sąsiadom, a to w zbudowaniu stodoły, a to w zebraniu plonów, po czym gdy już jesień pukała do drzwi, zabierał się za własne pole. W pracy na roli od zawsze towarzyszy mu koń, a jedyną przyjemnością jest hodowla gołębi. 

Ostatni zachowany podpis dziadka z 1964 r. 

Dziadek Stanisław nie dożył 53 lat, umarł 23 stycznia 1974 roku. Gen niebieskich oczu po dziadku odziedziczył m.in. mój Tato oraz mój syn - Jakub. Dzisiaj wiem też, skąd w naszej rodzinie takie cechy, jak: solidność, pracowitość i chęć pomocy innym...


Źródła:
Wdrażanie powszechności nauczania w II Rzeczypospolitej w pierwszych latach istnienia szkół powszechnych 
Powiat wieluński w okresie II wojny światowej
Historia Gminy Konopnica

sobota, 17 czerwca 2017

Kolejne listki na drzewie przodków z Kamyka

Tak to bywa w poszukiwaniach genealogicznych, że niektóre niewiadome dość szybko się wyjaśniają, podczas gdy w tym samym czasie pojawiają się nowe wątpliwości i hipotezy. Tym razem więc będą zarówno nowe fakty, jak i znaki zapytania dotyczące rodziny Tokarków, której 5 pokoleń przedstawia poniższe drzewko, będące jednocześnie podsumowaniem moich poszukiwań przodków po mieczu po uzupełnieniu o kolejne listki (zaznaczone zielonym kolorem).
 Potomkowie Michała Tokarka (Stanisław to mój dziadek)

Zanim jednak opowiem o nowych odkryciach, podsumuję kilka zagadek, które na dzisiaj pozostają do rozwiązania.


Gdzie i kiedy był ślub moich 4 x pradziadków - Michała i Jadwigi?


To największa niewiadoma, której rozwiązanie pozwoli mi dotrzeć do wcześniejszych pokoleń Tokarków. W chwili narodzin Franciszka (1815 r.) Michał ma 41 lat, a Jadwiga – 32 lata. To dość późny wiek na pierwsze dziecko, a brak w  parafii Brzyków wcześniejszych urodzeń rodzeństwa Franciszka pozwala przyjąć dwie hipotezy:
  • dzieci mogły się urodzić wcześniej w innej parafii lub
  • ślub Michała i Jadwigi miał miejsce tuż przed rokiem 1815, np. oboje mogli wcześniej owdowieć lub jedno z nich.
Aby zweryfikować powyższe przypuszczenia, przejrzałam metryki urodzeń i małżeństw w latach 1813-1815 r. w parafiach niedaleko Brzykowa, tj.: Restarzew [5,0 km], Widawa [5,8 km], Burzenin [5,9 km], Grabno [9,0 km] - niestety nie znalazłam poszukiwanego nazwiska. Pozostaje przeszukać metryki, o ile są dostępne, parafii: Rychłocice [4,8 km], Konopnica [6,9 km], Wola Wiązowa [9,7 km], Rusiec [12,8 km] i Osjaków [14,7 km].

Kałuża czy Kałuziak?


Chociaż tym razem badam linię męską, ważną kwestią jest nazwisko rodowe Jadwigi, które przybrało następujące brzmienia:
  1. Kałużnianka - w 1815 r. (akt urodzenia syna Franciszka Tokarek)
  2. Kałusionka - w 1817 r. (akt urodzenia syna Adama Tokarek)
  3. Kałuża - w 1872 r. (akt małżeństwa syna Adama z Brygidą Skorupa) oraz w 1880 r. (akt zgonu syna Adama).
Odnalezienie aktu ślubu moich prapraprapradziadków rozwiałoby te wątpliwości, tym bardziej że w 1821 roku pojawia się kolejne nazwisko Jadwigi - Staśkówna, co zostało odnotowane w parafii Brzyków w metryce urodzenia Anny - córki Michała Tokarek i Jadwigi. Jak rozumieć to nazwisko i gdzie jest akt zgonu Jadwigi? A może wyszła ponownie za mąż lub była wcześniej wdową? Pojawia się tyle nowych pytań… 

Anna – córką Michała i Jadwigi?


Wiedząc, że błędy w metrykach zdarzały się dość często, odnaleziona przeze mnie już wcześniej metryka urodzenia Anny z 21 lipca 1821 roku, mogłaby właśnie oznaczać, że jest to kolejna córka Michała i Jadwigi. Zarówno unikat aktu urodzenia, jak i jego duplikat zawiera dokładnie te same zapisy dotyczące nazwiska rodowego Jadwigi, chociaż zdarza się, że nie zawsze są to równobrzmiące dokumenty.

Akt urodzenia Anny Tokarek - unikat księgi

Akt urodzenia Anny Tokarek - duplikat księgi

Moja wcześniejsza wątpliwość nie wynikała tylko z tego, iż w powyższych aktach nazwisko rodowe Jadwigi zapisano jako Staśkówna. Michał w tym akcie ma 40 lat, podczas gdy w 1815 r. (ur. syna Franciszka) miał 41 lat, a 30-letnia Jadwiga - miała 6 lat wcześniej 32 lata. Zarówno wiek, jak i nazwisko panieńskie matki było często zapisywane błędnie, o czym nie raz zdążyłam się przekonać. Można więc przyjąć, że Anna jest ostatnim dzieckiem Michała i Jadwigi. Odszukanie aktu zgonu Anny potwierdziłoby jednak fakt, że była siostrą Adama. 

Czy Michał umiera w 1822 roku?


Poniżej akt zgonu nr 2 z 1822 roku, spisany w parafii Brzyków jeszcze w języku polskim i chociaż pismo jest dosyć niewyraźnie, z łatwością wyczytuję poszukiwane imię i nazwisko prapraprapradziadka.
Akt zgonu Michała Tokarka - 26.01.1822 roku

Moje dotychczasowe wątpliwości wynikały z tego, że:
Po pierwsze: umiera on w domu nr 5, chociaż w poprzednich metrykach urodzenia dzieci te dane w ogóle się nie pokrywają. Franciszek urodzony w 1815 r. rodzi się w domu bez numeru, a Anna - w domu nr 6.
Po drugie: w 1822 roku Michał ma 50 lat, podczas gdy rok wcześniej (ur. Anny) miał 40, a w 1815 r. - 41 lat.
Po trzecie: 11 lat później w 1833 roku w akcie ślubu córki Magdaleny jest informacja, że Magdalena to córka Michała i Jadwigi żyjących w Kamyku. 17-letnia córka powinna mieć zgodę ojca, więc raczej musiał być obecny, a jeśli nie -powinna być adnotacja, że zgodę wydała jedynie matka. Podczas ślubu syna Antoniego w 1844 roku już wyraźnie jest napisane, że ojciec nie żyje.


Skoro tak łatwo były przekręcane nazwiska, wiek najczęściej zawyżano, powyższe nieścisłości są tylko kolejnym potwierdzeniem takiego stanu rzeczy. Już mało czytelny charakter pisma przytoczonych powyżej metryk dużo mówi o spisującym. Jeszcze więcej dowiedziałam się z adnotacji, znalezionej podczas przeglądania metryk parafii brzykowskiej 1827 roku, w tym przypadku kartka po kartce – ze względu na brakujący wykaz z podsumowaniem. Informacja zamieszczona na końcu księgi dotyczyła kontroli zgodności prowadzenia metryk z ówczesnymi przepisami Prawa Cywilnego i mówiła o tym, iż księgi są spisane bardzo nieporządnie, stosowane są niedopuszczalne skróty, a także brak poświadczenia omyłek, w konsekwencji czego spisujący akta otrzymał naganę.


Akt urodzenia Adama Tokarka (3 x pradziadek) - Anno Domini 1817


Nie dotarłabym tak szybko do tego dokumentu, gdyby nie pomoc innego genealoga (tutaj dziękuję Panu Jankowi za podanie jak na tacy poniższej metryki). Dane zawarte w tym akcie potwierdziły moje wcześniejsze przypuszczenie, że Adam Tokarek mógł urodzić się około 1816 roku. Co ciekawe, tym razem jest to zapis kościelny rzymsko-katolicki w księdze parafialnej Brzykowa pisanej po łacinie.

Akt urodzenia Adama Tokarka 1817 r.

Poniżej przetłumaczony, dzięki uprzejmości Pana Zbigniewa, dokument:
 

Kamyk. Roku Pańskiego 1817, dnia 24 grudnia. Ja, Józef Kudrynowski kaznodzieja Konopniceński, będący kapelanem Rychłocińskim ochrzciłem dziecię imieniem Adam urodzone 22 tegoż [miesiąca] o godzinie 11 rano, syna pracowitych rodziców Michała i Jadwigi [z domu] Kałusionki - Tokarków prawowitych małżonków. Chrzestnymi zostali Hieronim Szydłowski i Agnieszka Majchrzakowa, oboje z Kamyka.

Stanisława - kolejna siostra mojego dziadka


Największym moim zaskoczeniem było odnalezienie w parafii Brzyków metryk urodzenia po roku 1913, dzięki czemu w roku 1914 pod numerem 40 odkryłam kolejną córkę mojego pradziadka Jana – Stanisławę. To dokument w języku rosyjskim, dla przypomnienia – języku urzędowym w okresie zaboru rosyjskiego.
Akt urodzenia Stanisławy Tokarek 1914 r. (w j. rosyjskim)

Nikt z rodziny nie wspominał, że mój dziadek Stanisław (ur. 7 lat później) miał siostrę Stanisławę.  Mogła więc umrzeć jako małe dziecko i z takiego też powodu dziadek mógł otrzymać właśnie takie imię. 

 ~~~~~~~~~~~~~~
Tak wygląda stawianie pytań i szukanie odpowiedzi podczas badań genealogicznych, a dotarcie do każdej informacji pozwala iść krok dalej, tyle że w tym przypadku chodzi oczywiście o poznawanie przeszłości rodzinnej.

Źródła:
Akta stanu cywilnego Parafii Rzymskokatolickiej w Brzykowie
Mikrofilmy rękopisów Parafii Rzymskokatolickiej w Brzykowie

niedziela, 21 maja 2017

Kamyk - z dziada pradziada cz. II (od Rocha do Jana)

W dalszym ciągu jesteśmy w Kamyku, gdzie mieszkał, a może również urodził się mój prapraprapradziadek po mieczu - Michał Tokarek, jego syn Adam oraz siedmioro wnuków, w tym mój prapradziadek Roch, o czym było w Części I


Roch - 2 x pradziadek


Roch Tokarek przyszedł na świat 6 sierpnia 1858 roku jako piąte dziecko małżonków Adama i Marianny (z d. Kliczber). Jeszcze przed jego narodzeniem, dokładnie 6 miesięcy wcześniej, rodzice wraz z trzema córkami (11 letnią Elżbietą, prawie 10 letnią Katarzyną i 4 letnią Franciszką) przeżywają śmierć rocznego Józefa. Roch jest więc wyczekiwanym synem. Odnajdując jego akt urodzenia, widzę maleńkie bezbronne dzieciątko i z przerażeniem myślę, że w tamtych latach umierało bardzo dużo dzieci poniżej drugiego roku życia. Gdyby małego Roszka spotkał ten sam los, nie byłoby ani jego dzieci, ani dzieci tych dzieci, ani mojego Taty, ani mnie...

Akt urodzenia Rocha Tokarek – 1858 rok

Przez 5 kolejnych lat Roch jest jedynym chłopcem, a nad jego kołyską nachylały się trzy starsze siostry. Kilka dni po jego 5-tych urodzinach przychodzi na świat brat Franciszek, a po kolejnych 4 latach - Ignacy. Najstarsza siostra Rocha ma wówczas już 20 lat.

Przed skończeniem przez Rocha 14 lat, na początku stycznia 1872 roku umiera jego starsza siostra Franciszka, a po dwóch dniach - najbliższa sercu osoba - matka Marianna. Jakież cierpienie musiał przeżywać chłopiec. Jak trudno zrozumieć stratę najbliższych osób. W wielkim smutku mijają zimowe miesiące: styczeń i luty. Z nadejściem wiosny ojciec Rocha podejmuje decyzję, aby gospodarstwem i dziećmi zaopiekowała się kobieca ręka. Wybór pada na zamieszkałą w Kamyku 56-letnią Brygidę Skorupa (z domu Pająk) - wdowę od 11 lat, która od tego momentu zastępuje dzieciom matkę. Po ślubie, który odbył się 30 kwietnia 1872 roku, do domu wprowadza się również jej 14-letnia córka Marianna. Pozostałe dzieci Brygidy (synowie: Tomasz oraz Józef, a także córka Zofia) zdążyły już założyć swoje rodziny.

Roch zwleka z wyborem partnerki na resztę życia. Jeszcze przez 2 lata po śmierci ojca w 1880 roku pełni rolę głowy domu i zastępuje ojca młodszym braciom: Ignacemu (13 lat) i Franciszkowi (17 lat). Wreszcie 15 stycznia 1882 roku 23-letni Roch staje na ślubnym kobiercu w nowo wybudowanym kościele Św. Jana Chrzciciela w Brzykowie, a jego wybranką jest młodziutka 17-letnia Katarzyna Skoczylas z pobliskiego Zakurowa. 


Patrząc na metrykę ślubu spisaną w języku rosyjskim, widzę jak historia Polski z okresu zaborów dotyka moich przodków (poniżej przetłumaczona treść aktu małżeństwa z 1882 r.):

Działo się we wsi Brzykowie trzeciego /piętnastego/ stycznia tysiąc osiemset osiemdziesiątego drugiego roku o godzinie dziesiątej rano. Oświadcza się, że w obecności świadków: Jakuba Imielskiego pięćdziesiąt lat mającego i Szczepana Malarczyka pięćdziesiąt lat mającego obu rolników z Kamyka zawarto dziś religijny związek małżeński między: Rochem Tokarkiem kawalerem, synem zmarłych Adama Tokarka i jego żony Marianny z domu Kliczber, urodzonym i zamieszkałym rolnikiem w Kamyku, dwadzieścia trzy lata mającym i Katarzyną Skoczylas panną, córką zmarłego Kajetana i żyjącej jego żony Agnieszki z domu Pielucha, urodzoną i zamieszkałą u matki rolniczki w Zakurowiu, siedemnaście lat mającą. Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi ogłoszone w tutejszym kościele parafialnym dwudziestego grudnia /pierwszego stycznia/, dwudziestego siódmego grudnia /ósmego stycznia/, trzeciego /piętnastego/ stycznia bieżącego roku. Nowożeńcy oświadczyli, że nie zawarli oni między sobą umowy przedślubnej. Pozwolenie matki młodej będącej przy akcie nastąpiło ustnie. Akt ten Nowożeńcom i świadkom niepiśmiennym przeczytano przez Nas tylko podpisano.

Młodzi małżonkowie niedługo cieszą się swoją obecnością. I nie dlatego, że przychodzi na świat potomstwo, a z powodu śmierci młodej żony. Roch i Katarzyna byli małżeństwem niespełna 2 lata. 5 grudnia 1883 roku o godzinie 7 wieczorem Roch żegna się na zawsze ze swoją Katarzyną, która nie zdążyła nawet dać mu potomstwa. Śmierć zgłaszają rolnicy z Kamyka, myląc niestety imię Katarzyny oraz nazwisko panieńskie jej matki (w metryce widnieje Marianna, a nazwisko matki to Wlaźlak zamiast Pielucha, jednak pozostałe fakty są niezaprzeczalne).


Działo się we wsi Brzykowie dwudziestego piątego listopada /siódmego grudnia/ tysiąc osiemset osiemdziesiątego trzeciego roku o godzinie dziesiątej rano. Stawił się Roch Pędziwiatr czterdzieści lat mający i Józef Stolarek dwadzieścia sześć lat mający obaj rolnicy z Kamyka i oświadczyli że dwudziestego trzeciego listopada /piątego grudnia/ bieżącego roku o godzinie siódmej wieczorem zmarła w Kamyku Marianna Tokarek zamężna, córka zmarłego Kajetana Skoczylasa i żyjącej Agnieszki z domu Wlaźlak, urodzona w Zakurowiu, zamieszkała rolniczka w Kamyku, dziewiętnaście lat mająca, pozostawiła po sobie owdowiałego męża Rocha Tokarka. Po naocznym przekonaniu się o zgonie Marianny Tokarek, Akt ten obecnym niepiśmiennym przeczytano, przez Nas tylko podpisano.

Życie toczy się dalej, a ciężka praca nie pozwala długo przeżywać śmierci ukochanej. I tak w następnym miesiącu - już 1884 roku Roch zostaje mężem rówieśniczki - Józefy Krzoska (z domu Malarczyk), wdowy po zmarłym dwa lata wcześniej Piotrze Krzoska.


Działo się we wsi Brzykowie pierwszego /trzynastego/ stycznia tysiąc osiemset osiemdziesiątego czwartego roku o godzinie trzeciej po południu. Oświadcza się, że w obecności świadków Jakuba Imielskiego pięćdziesiąt lat mającego i Franciszka Malarczyka czterdzieści cztery lata mającego obu rolników z Kamyka zawarto dziś religijny związek małżeński między: Rochem Tokarkiem wdowcem po zmarłej w Kamyku dwudziestego trzeciego listopada /piątego grudnia/ ubiegłego roku Mariannie Tokarek z domu Skoczylas, synem zmarłych Adama Tokarka i jego żony Marianny z domu Kliczber, urodzonym i zamieszkałym rolnikiem w Kamyku, dwadzieścia pięć lat mającym i Józefą Krzoska wdową po zmarłym Piotrze Krzoska w Zakurowie pierwszego /trzynastego/ marca tysiąc osiemset osiemdziesiątego pierwszego roku, córką zmarłego Mateusza Malarczyka i żyjącej jego żony Małgorzaty z domu Skorupa, urodzoną i zamieszkałą u matki wyrobnicy w Kamyku, dwadzieścia sześć lat mającą. Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi ogłoszone w tutejszym Kościele Parafialnym osiemnastego /trzydziestego/ grudnia ubiegłego roku, dwudziestego piątego grudnia ubiegłego roku /szóstego stycznia bieżącego roku/, pierwszego /trzynastego/ stycznia bieżącego roku. Nowożeńcy oświadczyli, że nie zawarli oni między sobą umowy przedślubnej. Akt ten Nowożeńcom i świadkom niepiśmiennym przeczytano przez Nas tylko podpisano.

Kościół św. Jana Chrzciciela (wybudowany w latach 1860-72)
Źródło: Polska niezwykła

Czy to był ślub z miłości? Czy, aby zapomnieć o cierpieniu i samotności, Roch postanowił rozejrzeć się za wolną panną na wydaniu, a że w okolicy była młoda jeszcze wdowa, decyzja była szybka, tym bardziej że łączyło ich wspólne nieszczęście. A może swat zakołatał do drzwi Rocha, widząc jego strapienie, otrzymując za to zapłatę? Mógł też wypatrzeć Józefę w kościele lub w drodze do kościoła, a może sama Józefa dostrzegła w młodym wdowcu męża na dobre i złe...

Tak czy inaczej, jeszcze tego samego roku przed Bożym Narodzeniem przychodzi na świat ich pierwszy wspólny potomek - Antonina (1884). Po ponad 3 latach w maju 1888 roku rodzina zostaje powiększona o wymarzonego przez Rocha - syna Jana (mój pradziadek), a następnie w odstępach czterech kolejnych lat rodzą się córki: Marianna (1892) i Marcjanna (1896). Ta druga niestety umiera jako niespełna dwuletnie dziecko. Ostatni rodzi się Józef (1899), który również umiera po 3 miesiącach od narodzin.

W każdej metryce urodzenia zapisana jest informacja o tym, że Roch to rolnik z Kamyka. Sięgam więc do „Chłopów” - lektury ze szkolnych lat, w której Władysław Reymont urodzony w niedalekiej okolicy w tym samym roku, co młodszy brat Rocha – Ignacy, opisuje wieś pod koniec XIX wieku, ukazując  prace podczas 4 pór roku:

Wiosną "ziemia aż się prosi o obróbkę, czas na orki, czas na siewy, czas na wszystkie roboty..."
Latem natomiast "jakby zmówieni wszyscy zaczęli wychodzić do żniwa, że ano z każdej chałupy ruszali całą gromadą, z każdej chałupy błyskały sierpy i kosy, z każdego obejścia wytaczały się wozy na miedze i polne drożyny. [...] na wszystkich polach, jak jeno było można sięgnąć okiem, w straszliwym skwarze, wśród zbóż złotawych, w rozmigotanym i ślepiącym powietrzu, od świtu do późnego wieczora połyskiwały sierpy i kosy, bielały koszule, czerwieniały wełniaki, gmerali się niestrudzenie ludzie i szła cicha, wytężona robota i nikto się już nie lenił, na somsiadów nie oglądał, o niczym drugim nie myślał, a jeno, przygięty nad zagonem kiej wół, w pocie czoła pracował."
Jesień to pora wykopek. "W cichości, że ino słychać było dziabanie motyczek o twardą ziemię, a czasem suchy dźwięk żelaza o kamień. Czasami ktoś niektoś wyprostował zgięty i zbolały grzbiet, odetchnął głęboko, popatrzył bezmyślnie na siejącego przed nimi i znowu kopał, wybierał z szarej ziemi żółte ziemniaki i rzucał do kosza przed się stojącego."
Zimą "naród oderwał ręce spracowane od matki ziemi, to i podnosił przygięte karki, podnosił zafrasowane dusze, prostował się, rozrastał i równał jeden z drugim w wolności, w odpoczywaniu..."

Jak widać praca rolnika to ciężki chleb. Wymagała do Rocha ciągłego zaangażowania i siły fizycznej, a zbiory były uzależnione od pogody oraz narażone na nieszczęścia, takie jak pożary, o których pisze: Tydzień Piotrkowski 1902 nr 23:
 
W części: Kronika Piotrkowska dowiaduję się, że w nocy z 28 na 29 maja, w przeddzień uroczystości Bożego Ciała spłonęło w Kamyku 12 chałup, 2 stodoły i kilka chlewików. Gdyby nie ratunek i pomoc z Konopnicy, cała wieś i folwark poszłaby z dymem...

Wzmianka o kolejnym pożarze pojawia się w: Gazecie Świątecznej z 1903 nr 1173  
We wsi Kamyku, w pow. łaskim, gub. piotrkowskiej spalił się dom służby folwarcznej i 8 gospodarstw włościańskich.

Można sobie wyobrazić, jak całe społeczeństwo odbudowywało spalone chałupy czy stodoły. Wzajemna pomoc była niezbędna, szczególnie w okresie wiosennych prac polowych. W tym momencie przypominam sobie opowieści cioci Reginy o moim dziadku, który co prawda w późniejszych latach, ale również w Kamyku, potrafił wybudować najsolidniejszą stodołę i pomagał w tym również sąsiadom, pracując od świtu do nocy. Takie geny musiał odziedziczyć od przodków.

Oprócz pożarów, pojawiają się również choroby zakaźne zwierząt, o czym wspomina Dziennik polityczny, przemysłowy, ekonomiczny, społeczny i literacki „Rozwój” 1909 nr 155 w części: Kronika


 

Czy Roch przeżył I wojnę światową, po zakończeniu której Polska odzyskała suwerenność w dniu 11 listopada 1918 roku? To pytanie pozostaje jeszcze bez odpowiedzi, ponieważ w dostępnych on-line metrykach parafii Brzyków (do 1913 roku) nie znalazłam aktu zgonu prapradziadka. Zakładając, że doczekał wolnej Polski, w 1919 roku miałby 60 lat.

Jan - pradziadek 


O pradziadku Janie pisałam, wspominając o Stuletniej fotografii Jan to jedyny męski potomek Rocha, który przedłużył linię nazwiska Tokarek. Jest jednym z pięciorga dzieci małżonków z Kamyka, z których dwie córki również zakładają rodziny, a dwoje niestety umiera przed skończeniem 2 lat.

Jan przychodzi na świat w 1888 roku, pod koniec miesiąca maja, który w rolnictwie jest jednym z najbardziej intensywnych miesięcy. Wyobrażam sobie brzemienną Józefę, która nie miała możliwości oszczędzać się szczególnie w okresie nasilonych prac polowych. Już dwa dni po narodzinach Jan zostaje ochrzczony, a rodzicami chrzestnymi są Łukasz Skał i Franciszka Tokarek.


Metryka urodzenia Jana (w j.rosyjskim) 

Działo się we wsi Brzyków osiemnastego /trzydziestego/ maja tysiąc osiemset osiemdziesiątego ósmego roku o godzinie dwunastej rano. Stawił się Roch Tokarek rolnik z Kamyka, dwadzieścia osiem lat mający, w obecności Łukasza Skał, kowala trzydzieści osiem lat mającego i Grzegorza Bednarka rolnika pięćdziesiąt lat mającego, obu z Kamyka, i okazał Nam dziecię płci męskiej, w Kamyku urodzone szesnastego /dwudziestego ósmego/ bieżącego miesiąca i roku o godzinie jedenastej wieczorem z jego żony Józefy z Malarczyków dwadzieścia osiem lat mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym odprawionym w dniu dzisiejszym nadano imię Jan, a chrzestnymi byli: Łukasz Skał i Franciszka Tokarek. Akt ten oświadczającemu i świadkom niepiśmiennym przeczytano, przez Nas tylko podpisano.

Dzieciństwo mojego pradziadka przypadło na lata jeszcze przed I wojną światową. W Polsce, od 100 lat nie znającej wolności, powstał ruch ludowy, który na początku walczył właśnie o poprawę chłopskiej doli. Jan jako dziecko nasiąknął więc hasłami, które wzywały cały naród do walki o niepodległą Polskę.

W styczniu 1910 roku 21-letni Jan staje na ślubnym kobiercu w pięknie zdobionym barokowym kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w parafii widawskiej, do której należała panna młoda - Katarzyna Kucharska starsza o 6 lat zamieszkała w Podgórzu, oddalonym o ponad 12 km. od Kamyka. 


Wnętrze kościoła w Widawie 
Źródło: Polska niezwykła
Przed tym ołtarzem ślubowali moi pradziadkowie Jan Tokarek i Katarzyna z Kucharskich

Działo się w Widawie siedemnastego /trzydziestego/ stycznia tysiąc dziewięćset dziesiątego roku o godzinie pierwszej po południu. Oświadcza się, że w obecności świadków Marcina Rakocińskiego czterdzieści pięć lat mającego i Jana Krzyżańskiego sześćdziesiąt lat mającego, obu wyrobników z Podgórza zawarto dziś religijny związek małżeński między Janem Tokarkiem, kawalerem, dwadzieścia jeden lat mającym, urodzonym w Kamyku w parafii Brzyków i tamże jako wyrobnik zamieszkałym, synem Rocha i Józefy z Malarczyków małżonków Tokarków rolników i Katarzyną Kucharską, panną, wyrobnicą, dwadzieścia siedem lat mającą, urodzoną w Rembieszowie w parafii Strońsk, zamieszkałą w Podgórzu, córką Walentego i Urszuli z Gładyszów małżonków Kucharskich wyrobników. Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi ogłoszone w tutejszym i brzykowskim kościele parafialnym w dniach trzeciego /szesnastego/, dziesiątego /dwudziestego trzeciego/ i siedemnastego /trzydziestego/ stycznia bieżącego roku. Nowożeńcy oświadczyli że umowy przedślubnej nie zawarli. Religijny ten obrzęd małżeństwa odprawiony został przez Księdza Stanisława Żerańskiego miejscowego proboszcza. Akt ten obecnym nowożeńcom i świadkom niepiśmiennym przeczytano przez Nas tylko podpisano.

Jeszcze w tym samym roku w listopadzie o godzinie 5 rano rodzi się w Kamyku córka Marianna, która tego samego dnia o 3 po południu zostaje ochrzczona, a rodzicami chrzestnymi są: Józef Wojdyła i Marianna Tokarek. W akcie urodzenia córki z 1910 r. Jan jest określany wyrobnikiem  - czyli robotnikiem dniówkowym, oznaczającym osobę wynajmującą się do różnych prac fizycznych. Możliwe, że nie posiadał własnej ziemi, a pracował sezonowo u innych gospodarzy. Praca bez stałego etatu wynagradzana dniówkami nie gwarantowała więc utrzymania całej rodziny.

Niestety córka Marysia umiera, mając kilka miesięcy i dopiero narodziny Janiny w 1912 roku pozwalają małżonkom w pełni cieszyć się rodzicielstwem. Rodzinną sielankę przerywa niestety I wojna światowa. To z tego powodu Janina jest jedynaczką przez 5 lat, po których 2 lutego 1917 roku na świat przychodzi pierworodny syn Kazimierz – ostatni potomek rodziny Tokarków urodzony w Polsce, będącej jeszcze pod zaborami.

Po zakończeniu I wojny światowej Jan dostaje się do kawalerii konnej, będącej jedną z trzech – oprócz piechoty i artylerii - głównych rodzajów broni Wojska Polskiego II RP.
Dla przypomnienia fragment zdjęcia, które było dla mojego dziadka Stanisława wielką pamiątką.

Ok. 1918-1919 r.

Kolejny syn - Stanisław (mój dziadek) przychodzi na świat w 1921 roku jako ostatnie dziecko Jana i Katarzyny i ma to szczęście, że rodzi się już w wolnej Polsce.


Poniżej jedyne zdjęcie, którego jestem w posiadaniu, przedstawiające moich pradziadków z dziećmi. Gdyby założyć, że najstarsza córka Janina ma na nim około 20 lat, byłby to rok 1932. Pradziadek Jan miałby wówczas 44 lata, a prababcia Katarzyna - 50. Możliwe, że w środku siedzi 11-letni Stanisław (mój dziadek).


Rodzinie Tokarków udaje się przeżyć II wojnę światową, po zakończeniu której dzieci Jana i Katarzyny zakładają swoje rodziny. Niestety nawet mój dziadek już nie udzieli odpowiedzi na moje pytania o tamte czasy... Pradziadek Jan umiera rok po wojnie - w maju 1946 roku, a mój dziadek Stanisław - przed moim narodzeniem, więc nie miałam okazji usłyszeć z jego ust opowieści rodzinnych. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dotrzeć do dokumentów tego właśnie okresu moich przodków. Możliwe też, że planowane w tym roku odwiedziny Kamyka, odkryją przede mną brakujące informacje w historii mojego drzewa.

Postać mojego dziadka Stanisława, również urodzonego w Kamyku, przedstawię jednak jako osobną historię...


Źródła informacji:

Wsie sieradzkie - Kamyk