środa, 18 października 2017

Kucharz, Kucharczyk, Kucharski - czyli przodkowie z Rembieszowa

"Przekazywać potomności pamięć ludzi, którzy z całą szlachetnością spełnili trudną missję człowieka na tej ziemi, jest obowiązkiem następnych pokoleń." To słowa z Kurjera Warszawskiego (nr 42) z 1853 roku, który wspomina co prawda Ś.P. Annę z Walewskich, wielce pobożną Panią, która kilka kościołów uposażyła, a we wsi Rębieszowie na postawienie murowanej Kaplicy legat [spadek] zostawiła, jednak trudną misję pełnili również prości ludzie, ojcowie i matki, o których rzadko kiedy wspominała z imienia stara prasa, a często jedynymi śladami ich istnienia są, i to nie zawsze zachowane, zapisy metryk parafialnych, dokumentujących ich byt na tym świecie.

Z Rembieszowa właśnie wywodzi się moja szanowna prababcia Katarzyna z Kucharskich i o tej linii właśnie opowiem tym razem, mając nadzieję że pamięć o nich przetrwa dla potomnych...

Prababcia Katarzyna z mężem Janem Tokarkiem i dziećmi

Ku mojemu szczęściu co najmniej 5 pokoleń moich przodków z Kucharskich zamieszkiwało Rembieszów, należący do parafii Strońsko, której metryki w wersji elektronicznej bez problemu odnalazłam w sieci. Szczególnie ucieszyły mnie lata 1808-1867. Spisane w języku polskim są czystą genealogiczną poezją i kopalnią wiedzy. Dzięki temu w dość krótkim czasie udało mi się ustalić wywód moich bezpośrednich przodków, a przeglądając te jak odległe w czasie akta, dokumentujące sakramenty święte chrztów, małżeństw czy zgony, w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że wieś zamieszkiwali sami Kucharscy... Natrafiłam nawet w linii bocznej na ślub Antoniny Kucharskiej z Piotrem Kucharskim, którzy otrzymali dyspensę od władzy diecezjalnej ze względu na trzeci stopień pokrewieństwa w linii bocznej. Czyżby to była wielka miłość? Czy zabrakło panien na wydanie...? Jak tylko doszukam się powiązania rodzin tej pary, na pewno o tym wspomnę. Kolejną ciekawostką było odnalezienie dwóch par małżonków o dokładnie tych samych imionach i nazwiskach, nawet nazwiskach rodowych żon: Józef Kucharski i Anna z d. Ładziak, z których jedna para to moi 3 x pradziadkowie.

Jak wyglądała wieś polska, odległa o ponad 2 stulecia? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzę się metrykom parafialnym spisanym bądź co bądź w celach rejestracyjnych, a nie po to, by przedstawić kolejnym pokoleniom obraz tamtych czasów. Nakładając na te zapisy historię Polski tamtego okresu oraz czytając między wierszami metryki, spisane różnymi charakterami pisma oraz w różnych językach, postaram się przenieść w czasy, kiedy moi prapra... dziadowie byli dziećmi, które zadają mnóstwo pytań… następnie młodymi ludźmi, dla których nie ma rzeczy niemożliwych… by z kolei w wieku dojrzałym pouczać młodą dziatwę…  
Tymczasem opowiem o historii bezpośrednich moich przodków, której scenariusz ułożoło samo życie. 

5 pokoleń moich pradziadków z linii Kucharskich

Rembieszów


Na początek wspomnę jednak o samym Rembieszowie. W okresie późnośredniowiecznym wieś ta była gniazdem rodzinnym Rembieskich, później znajdowała się w rękach m.in. Walewskich i Pstrokońskich. Na przestrzeni ostatnich 250 lat nazwa wsi przybierała różne formy: Rembieszów [Taryfa Podymnego 1775 r.], Rębieszow [Czajkowski 1783-84 r.], czy Rembiszów [Tabela miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.] Pierwsza pisana wzmianka o wsi pochodzi z 1391 r., a jej nazwa brzmiała wtedy Rambessow.

Dziś jest to wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie zduńskowolskim, w gminie Zapolice. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.


Źródło: GoogleMaps

5 x pra dziadek - Paweł Kucharz (~1774 - <1821)


Nie było takie proste poznać imię mojego 5 x pradziadka. Akt zgonu jego syna Tomasza Kucharskiego (mojego 4 x pradziadka) zawierał jak się okazało błędny wpis o rodzicach, podając Wojciecha i Mariannę. Akty zgonu były najbardziej przekłamanymi z akt, więc kierowana dobrymi radami doświadczonych genealogów już wiem, że zawsze powinnam je traktować najostrożniej. Tutaj ślę podziękowania do Pana Janka, również za wskazanie aktu urodzenia i małżeństwa Tomasza.

Po raz pierwszy z imieniem mojego 5 x pradziadka zetknęłam się właśnie w akcie małżeństwa syna Tomasza (mojego 4 x pradziadka), który zaprowadził mnie również do aktu chrztu owego syna, gdzie już wyraźnie (choć po łacinie) napisano: Paweł i Anna Kucharzowie. Z tych dokumentów poznaję również imię mojej 5x prababci. W akcie zgonu owego syna Tomasza  z 19.04.1848 r. odnotowano również, iż zejście Tomasza na tamten świat zgłosił między innymi jego starszy brat Wojciech. Na pewno dalsze poszukiwania pozwolą mi poznać kolejne dzieci małżonków Kucharzy.

Paweł Kucharz mógł urodzić się przed 1774 rokiem. Dotarcie do metryki urodzenia mojego praprapraprapra dziadka, by poznać 8 pokolenie moich przodków, może być utrudnione ze względu na to, że co prawda w bazach internetowych Biblioteki Historii Rodzinnej (Family History Library) na stronach Kościoła Mormona znajdują się sfilmowane księgi parafii strońskiej lat 1637-1786, ale są one na tą chwilę zablokowane. 

Za czasów narodzin Pawła wieś Rembieszów była własnością szlachecką i posiadała 24 dymy, o czym mówi taryfa Podymnego 1775 roku, kiedy to przedmiotem opodatkowania były domy posiadające komin.

Czym się trudnił mój 5 x pradziadek oraz w jakim wieku umarł? Poznam po dotarciu do metryk parafialnych, a odszukanie aktu zgonu będzie moim pierwszym celem.


4 x pra dziadek - Tomasz Łukasz Kucharczyk vel Kucharski (1797 - 1848)


Szczęśliwie dla mnie mikrofilmy udostępnione przez Mormonów w przypadku metryk urodzeń zarejestrowanych w parafii Strońsko od roku 1786 nie są zablokowane. Dokumenty te zostały jednak sporządzone po łacinie i nie zawierają podsumowania, dlatego też na ich przeglądanie należy przeznaczyć dużo więcej czasu. Posiadają też stosunkowo mało informacji, co widać na poniższym zdjęciu. 

Akt chrztu Tomasza Łukasza 20.12.1797 r. (spisany po łacinie)

Z dość nieczytelnie napisanego aktu chrztu dnia 20 grudnia 1797 roku z trudnością, ale jednak, wyczytuję interesujące mnie informacje: syn Pawła i Anny (Paulo et Anna) Kucharzów otrzymuje dwa imiona: Tomasz i Łukasz (Thomas et Lucas).
Mój 4 x pradziadek przyszedł na świat już po III rozbiorze Polski w 1795 roku, w wyniku którego Polska zniknęła z mapy Europy na 123 lata. Utworzone w 1815 roku decyzją kongresu wiedeńskiego Królestwo Polskie, na terenie którego leżała właśnie wieś Rembieszów, było monarchią połączoną unią personalną z Rosją. W stosunkach między chłopem a panem nadal panowały zasady zależności feudalnej i choć chłop otrzymał wolność osobistą (gwarantowała mu to konstytucja), to jednak nie otrzymał prawa do uprawianej ziemi, co pozwalało dziedzicom rugować (całkowicie lub częściowo usuwać) chłopów z ziemi w razie niewypełniania powinności feudalnych. Aż do powstania listopadowego ustrój określała konstytucja, łamana jednak systematycznie przez cara.

W tak trudnych niepewnych czasach przyszło żyć 23-letniemu Tomaszowi, który jako młodzieniec pod koniec roku 1821 staje na ślubnym kobiercu, a jego wybranką jest 18-letnia Małgorzata Ładzianka.  To rok, w którym akta narodzin, śluby czy zgony zapisywane były według Kodeksu Napoleońskiego. Zatem ślub zawarty jest  przed księdzem Michałem Muszyńskim, który sprawował również obowiązki Urzędnika Stanu Cywilnego.


Akt ślubu Tomasza Łukasza Kucharczyka i Małgorzaty Ładzianki 12.11.1821 r. (spisany w j.polskim)
 

Nie byłabym sobą, gdybym nie zacytowała dosłownie tekstu aktu ślubu, który w ten sposób przeniesie nas na chwilę prawie 200 lat wstecz: 

Dwunastego miesiąca listopada przed nami proboszczem strońskim, urzędnikiem stanu cywilnego gminy strońskiej powiatu szadkowskiego w województwie kaliskim stawił się Tomasz Łukasz dwóch imion Kucharczyk, młodzian fornal z wsi Rębieszów, po zaszłey śmierci oyca, w asystencji matki, liczący lat dwadzieścia trzy, podług złożoney metryki wyjętej z ksiąg Kościoła Parafialnego Strońska pod  rokiem: tysięcznym siedemsetnym dziewięćdziesiątym siódmym dnia dwudziestego miesiąca grudnia zapisaney, Syn: Pawła i Anny Kucharzów z wsi Rębieszów. Stawiła się także panna Małgorzata Ładzianka, w asystencji oyca przy rodzicach zostająca, dowodząca złożoną metryką wyjętą z ksiąg Kościoła Parafialnego Strońska pod rokiem: tysięcznym ósmsetnym trzecim dnia dwunastego miesiąca czerwca zapisaną, iż skończyła rok ośmnasty wieku swego, córka: Rocha Ładziaka i Anny Kaźmierkówny małżonków, gospodarzy wsi Rębieszów. Strony stawające żądają, ażebyśmy przystąpili do obchodu złożonego między niemi małżeństwa, którego zapowiedzi uczynione były przed drzwiami naszego domu gminnego, to jest pierwsza dnia dwudziestego pierwszego, druga dnia dwudziestego ósmego miesiąca października, o godzinie dwunastey w południe w niedzielę. Gdy o żadnym tamowaniu rzeczonego małżeństwa uświadomini nie zostaliśmy, a rodzice ninieyszym na obchód małżeństwa zezwalają, przychylając się za tym do namienionego żadania stron, po przeczytaniu wszystkich papirów  i oto też działu szóstego o tytule Kodeks o małżeństwie, zapytaliśmy się przyszłego małżonka i przyszłey małżonki, czyli chcą połączyć się z sobą związkiem małżeńskim? Na co gdy każde z nich oddzielnie odpowiedziało: iż taka ich jest wola, ogłaszamy w imieniu prawa: iż Tomasz Łukasz Kucharczyk młodzian i Małgorzata Ładzianka panna są połączeni z sobą węzłem małżeństwa. Tego wszystkiego spisaliśmy akt w przytomności: Bartłomieja Kozłowskiego liczącego lat trzydzieści cztery, gospodarza z wsi Rębieszowa i Antoniego Kaźmierczaka, liczącego lat czterdzieści, gospodarza z wsi Rębieszów, wuja zaślubionej, tudzież w przytomności: Szymona Owczarka liczącego lat trzydzieści cztery gospodarza z wsi Rębieszów i Wojciecha Kucharczyka gospodarza z wsi Rębieszów, brata zaślubionego, który liczy lat trzydzieści sześć. Akt niniejszy stawającym przeczytany, przez nas tylko urzędnika podpisany, gdyż osoby w akcie wyrażone pisać nie umieją.
Ksiądz Michał Muszyński Proboszcz Stroński Urzędnik Cywilny

Dodatkowa informacja o wygłoszonych w samo południe w niedzielę zapowiedziach ślubnych odróżnia ten  akt od łacińskich zapisów pokazując zarazem, że takie zapowiedzi faktycznie były. Oczyma wyobraźni można sobie zwizualizować rok 1821 w Strońsku, kiedy to w niedzielę w samo południe wychodzi z kościoła człowiek i krzyczy do przechodniów, że otóż za kilka tygodni na ślubnym kobiercu staną narzeczeni.

Z tego związku rodzą się :

  1. Andrzej Kucharski (1823-1849)
  2. Józefa Kucharska (ur. 1827 r.)
  3. Ignacy Kucharski (1830-1831) - zmarł jako dziecko
  4. Józef Kucharski (1832-1897) - mój 3x pradziadek
  5. Michał Kucharski (ur. 1835 r.) 
  6. Antonina Kucharska (ur. 1839 r.) 
Jedynie Ignacy umiera jako małe dziecko, pozostała piątka zakłada rodziny, by przedłużyć linię Kucharskich. Najmłodsza córka Antonina nawet nie zmienia nazwiska, ponieważ po otrzymaniu dyspensy wychodzi za mąż za Piotra Kucharskiego - krewnego w linii bocznej w trzecim stopniu. Starsza córka Józefa zmienia natomiast nazwisko na Partyka.
Potomkowie Tomasza i Małgorzaty małżonków Kucharskich

Za czasów Tomasza wieś Rembieszów powoli rozrasta się: z 24 domów w 1775 roku do 52 domów w 1827 roku, o czym mówi Tabela miast, wsi, osad Królestwa Polskiego z tego właśnie roku.  W tym okresie nazwa wsi brzmi Rembiszów i jest własnością prywatną, należącą do ówczesnej szlachty, średnio zamożnej, posiadającej czasem po kilka wsi. Leży wówczas na terenie województwa Kaliskiego, obwodu Sieradzkiego, powiatu Szadkowskiego, parafii Strońsko. Liczy 337 osób, a odległość od miasta obwodowego wynosi 2 km.

Lata 1830-1831 zapisały się w historii Europy jako wyjątkowo niespokojne, burzące dotychczasowy ład wiedeński ustalony 15 lat wcześniej. Bitwy powstania listopadowego rozgrywające się na terenie Królestwa Polskiego, szczególnie te przegrane, oddziaływała psychologicznie na Polaków. Oprócz wielu zniszczeń, następstwem powstania listopadowego było wprowadzenie na wsi oczynszowania chłopów zamiast pańszczyzny, co miało uboczny skutek, gdyż wielu chłopów nie było w stanie opłacić nadmiernie wygórowanego czynszu i było rugowanych z uprawianych dotychczas ziem.  

Ponieważ na początku XIX wieku tworzono już bardziej szczegółowe dokumenty, do tego w języku polskim, z aktów sporządzonych w tym okresie mogłam poznać, jaka była pozycja społeczna moich przodków. I tak z aktów urodzenia dzieci Tomasza dowiaduję się, że w 1823 r. (za urodzenia syna Andrzeja) mój 4 x pradziadek jest fornalem, tj. najemnym robotnikiem rolnym obsługującym konie i pracującym nimi w folwarku. Przez kolejne lata zostaje w służbie wsi Rembieszów, o czym wspominają akta urodzenia kolejnych dzieci (w 1827 r. - córki Józefy oraz w 1830 r. - syna Ignacego). Dopiero w 1832 r., gdy zgłasza urodzenie syna Józefa, Tomasz jest określany gospodarzem rolnikiem, co mogłoby oznaczać, że posiadał wystarczająco duże gospodarstwo rolne, by się samodzielnie z niego utrzymać. Taki stan utrzymuje się kolejne kilka lat, i za każdym razem zgłaszając urodzenie kolejnych dzieci (w 1835 - syna Michała, a w 1839 - córki Antoniny) jest gospodarzem.

Aż do 1833 roku dobra Rembieszowskie należą do Felixa Pstrokońskiego, którego Kurjer warszawski 1833 z wielkim szacunkiem wspomina po jego śmierci, pisząc takie oto słowa:   

"Iego szlachetna dusza iaśniała w całym blasku w postępowaniu z swemi włościanami. Poiął on i umiał korzystać ze sposobności, iaka się nastręcza Panom wsi, uszczęśliwiania włościan, tej najuboższej a najpracowitszej klassy ludzkiego społeczeństwa". 
Z tego krótkiego fragmentu widzimy jak ciężki los mieli chłopi, pracujący w polu własnymi rękoma i tylko przy pomocy zwierząt.

Tomasz umiera w dniu dziewiętnastym miesiąca kwietnia o godzinie jedenastej przed południem w 1848 roku, a fakt ten zgłasza brat jego - Wojciech oraz szwagier - Tomasz Ładziak. W akcie zgonu podano, że dożył 40 lat, ale już dzisiaj wiemy, że w chwili śmierci miał lat 50.

Akt zgonu 4 x pradziadka Tomasza Kucharskiego 19.04.1848 r. (spisany w j.polskim)

Działo się w Strońsku dnia 22 kwietnia 1848 roku o godzinie jedenastej przed południem. Stawili się Wojciech Kucharski lat 43 i Tomasz Ładziak lat 26 mający obydwa gospodarze w Rembieszowie zamieszkali oświadczyli, że w dniu dziewiętnastym bieżącego miesiąca o godzinie jedenastej przed południem umarł w Rembieszowie Tomasz Kucharski komornik w Rembieszowie zamieszkały lat 40 mający syn Wojciecha i Marianny małżonków Kucharskich z Rembieszowa, zostawiwszy po sobie owdowiałą żonę Małgorzatę z Ładziaków. Po przekonaniu się naocznie zejściu Kucharskiego akt ten przeczytany stawającym, z których pierwszy jest bratem a drugi szwagrem zmarłego, został przez nas podpisany. Stawający pisać nie umieją.

Dzisiaj już nie mam wątpliwości, że wpis o rodzicach (Wojciechu i Mariannie) w akcie zgonu Tomasza jest błędny.  Dowiaduję się też, że umiera więc jako komornik. Tak nazywano w tamtych czasach osobę bezrolną, mieszkającą u innego gospodarza, często wykonującego pracę najemną w folwarku lub u zamożniejszych chłopów. Umiera dość młodo, więc mogę przypuszczać, że zdrowie nie pozwalało mu dalej zajmować się gospodarstwem. 


Etymologia nazwiska Kucharski


Na przykładzie 4 x pradziadka poznaję, jak na przełomie XVIII i XIX wieku ewoluuje nazwisko moich przodków - Kucharskich. W chwili chrztu w 1797 roku Tomasz jest synem małżonków Kucharzy, ślubuje w 1821 roku już jako Tomasz Kucharczyk, a umiera w 1848 roku będąc Kucharskim. I to ostatnie nazwisko dziedziczą również wszystkie dzieci Tomasza, jego wnukowie i kolejne pokolenia.

Nazwisko Kucharski należy do rodziny nazwisk pochodzących od wyrazów pospolitych, których źródłem w tym przypadku mogła być nazwa zawodu - kucharz, choć przeróżne opracowania wskazują na pochodzenie od miejscowości - Kuchary. Końcówki -ski (tzw. sufiks) już w XVI wieku zaczęto dodawać do wyrazów pospolitych i imion, tworząc formy odojcowskie (syn pana Kucharza - był Kucharczykiem, a następnie stał się panem Kucharskim). Sufiksy te były kojarzone z herbowym pochodzeniem i posiadaniem, a prawdziwy "wysyp" nazwisk tego typu nastąpił właśnie w XVIII i XIX wieku. Dlatego dzisiaj nie można chlubić się szlachecką genealogią w oparciu o samo nazwisko. By prawidłowo podać jego etymologię trzeba znać genezę całej rodziny. Moi Kucharzowie pochodzili z Rembieszowa, więc z dużym prawdopodobieństwem zakładam, że nazwisko nie pochodzi od miejscowości: Kuchary, a od zawodu: kucharz i to określenie mogło być na początku przezwiskiem, czy przezwaniem, jak kto woli. Wszak nazwiska w Polsce to późne historycznie zjawisko, ponieważ powstały dopiero u schyłku średniowiecza i początkowo objęły szlachtę, stopniowo rozprzestrzeniając się na mieszczaństwo i chłopstwo. Termin ‘nazwisko’ upowszechnił się dopiero w XIX i XX wieku na oznaczenie stojącej po imieniu, niezmiennej, objętej ochroną prawną, nazwy dziedzicznej wspólnej dla całej rodziny.

Potomkowie moich Kucharzy mogli więc być przodkami zarówno dla osób, noszących dzisiaj nazwisko Kucharz, Kucharczyk, jaki i Kucharski. A tak wygląda statystyka występowania tych nazwisk w Polsce: 15.622 osoby o nazwisku Kucharski, 11.364 osoby o nazwisku Kucharczyk i tylko 942 osoby o nazwisku Kucharz:


Opracowano na podstawie danych www.moikrewni.pl 
Źródła:

  1. Sfilmowane księgi parafii strońskiej lat 1637-1786 Kościoła Mormona
  2. Akta stanu cywilnego Parafii Rzymskokatolickiej w Strońsku 
  3. Blog: Wsie sieradzkie
  4. Kurjer Warszawski 1833 nr 39

poniedziałek, 18 września 2017

Marcin Urbaniak z Krzyworzeki - stryj prababci Katarzyny

 
Badając linię Urbaniaków z Krzyworzeki na moją szczególną uwagę zwrócił stryj mojej macierzystej prababci Katarzyny lub inaczej: brat mojego prapra-dziadka Stanisława - Marcin, którego żywot był na tyle przeciętny, że nie znalazł on miejsca w Monografii Krzyworzeki, a którego niby zwyczajna historia pokazuje w jak ciężkich czasach przyszło żyć naszym przodkom, od których zależało nasze "być lub nie być"... Tym razem będzie więc o genealogicznych odkryciach w linii bocznej, dzięki której drzewko rozrosło się nieco w szerz.

Dlaczego akurat Marcin zwrócił moją uwagę? Zacznę od tego, że w pewnym momencie mojego odkrywania linii bocznej Urbaniaków dzięki funkcjonalności serwisu MyHeritage (tzw. Smart Matching) gałązki mojego drzewa automatycznie odnalazły dopasowanie z gałązkami potomków Marcina, odkrywając przede mną m.in. czwartą kuzynkę - Iwonę. Może prościej będzie wyrazić to pokrewieństwo w następujący sposób: dziadek mojego dziadka – Stanisław i dziadek dziadka Iwony - Marcin byli rodzeństwem. Niegenealodzy powiedzieliby: "siódma woda po kisielu", ale łączą nas wspólni przodkowie: Marianna (z domu Kowalczyk vel Piec) oraz Franciszek Urbaniak - nasz praprapra-dziadek urodzony ponad 200 lat temu - około 1815 roku, trzykrotnie żonaty i posiadający dziesięcioro dzieci, w tym właśnie Marcina, któremu postanowiłam poświęcić ten post.

Dla zobrazowania pokrewieństwa z Iwoną taki oto rysunek (oczywiście bez podania danych osobowych osób żyjących):


Serwis MyHeritage umożliwia pozostawienie wiadomości osobom zarządzającym innymi drzewami, dlatego prośbę o kontakt przekazałam Iwonie, która jest użytkownikiem tego serwisu genealogicznego już od stycznia 2010 r. Ostatnio nie była jednak aktywna, co może oznaczać, że tak szybko nie odczyta mojej wiadomości. Mam jednak nadzieję, że kiedyś to nastąpi... Iwona to najdalsza kuzynka, do jakiej dotarłam dzięki badaniom genealogicznym. W tym miejscu pozdrawiam Kamila - trzeciego kuzyna (również odnalezionego poprzez MyHeritage), z którym mam wspólnego prapra-dziadka Walentego Kucharskiego, ale to akurat w moim przypadku linia po mieczu, która stanowić będzie inny rozdział moich opowieści.

Historia Marcina Urbaniaka jest przykładem tego, jak bardzo nasze istnienie zależało od losów naszych przodków. Podobnie jak ojciec  2 razy owdowiał, co było powodem trzykrotnego ożenku. Dał życie czternaściorgu dzieciom (8 dziewczynek i 6 chłopców), z których niestety aż ośmioro na pewno (potwierdzają to metryki) nie dożyło dorosłości, a wśród których po raz pierwszy w moich badaniach pojawiły się bliźnięta.

Przypomnę, że Marcin Urbaniak przyszedł na świat 7 listopada 1852 roku. Roku, w którym epidemia cholery zebrała największe śmiertelne żniwo. Był piątym i ostatnim dzieckiem z matki Marianny z domu Kowalczyk vel Piec, będącej drugą żoną ojca Franciszka, któremu w 1840 roku zmarła pierwsza żona Agnieszka z domu Czyż.


Akt urodzenia Marcina Urbaniaka 7.11.1852 r.

Działo się we wsi Krzyworzeka dnia ósmego listopada 1852 roku o godzinie ósmej rano. Stawił się Franciszek Urbaniak lat 32 włościanin zagrodnik we wsi Krzyworzeka zamieszkały, w przytomności Aleksandra Ciupy lat 42 i Jerzego Presia lat 30, obydwaj włościan zagrodników we wsi Krzyworzece zamieszkałych i okazał nam Dziecię płci męskiej urodzone we wsi Krzyworzece dnia wczorajszego o godzinie piątej wieczorem z Jego małżonki Marianny z Kowalczyków lat 30 liczącej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym w dniu dzisiejszym odbytym nadane zostało imię Marcin, a rodzicami jego Chrzestnymi byli Roch Drygała i Marianna Grygowska. Akt ten stawającym i świadkom nieumiejącym pisać przeczytany i przez nas tylko podpisany został.

Marcin szybko musiał oswoić się ze śmiercią. Jako 5-letnie dziecko przeżywa odejście matki Marianny, która zostawia owdowiałego ojca oraz czwórkę dzieci, a matkę szybko zastępuje im trzecia żona Franciszka - Antonina z domu Komór. W ciągu kolejnych 10 lat na świat przychodzi pięć przyrodnich sióstr Marcina, z których jedna umiera w wieku 14 lat.

29 listopada 1876 roku Marcin Urbaniak w wielu 24-lat poślubia 31-letnią Mariannę z domu Drygała (córkę Sylwestra i Agaty Drygałów) - wdowę po Michale Gawinowskim, po czym rodzina od razu powiększa się o trójkę jej dzieci. 

Akt ślubu Marcina Urbaniaka spisany cyrylicą w 1876 r.

Z tego związku na świat przychodzą:

  1. Franciszek (25.01.1878 - 10.02.1891) - umarł w wieku 13 lat
  2. Rozalia (11.07.1879 - 17.02.1891) - umarła w wieku 11 lat
  3. Zofia (ur. 14.04.1882)
  4. Idzi (15.08.1884 - 08.03.1885) - umarł w wieku 6 miesięcy
Smutny los spotyka rodzinę już w 1885 roku, kiedy to 13 stycznia umiera w wieku 40 lat żona Marcina - Marianna, a 8 marca - półroczny syn Idzi.

Z pierwszego małżeństwa Marcina wieku dorosłego dożyła jedynie córka Zofia, której akt urodzenia odkrył przede mną fakt zawarcia przez nią w Krzyworzece związku małżeńskiego z Andrzejem Barańskim, co miało miejsce dnia 15.01.1912 r. I to właśnie dzięki tej informacji dotarłam do kolejnych potomków Marcina, uświadamiając sobie jednocześnie, ile osób nie przyszłoby na świat, gdyby Zofia podzieliła los swojego rodzeństwa…

Po śmierci żony Marcin jest zmuszony poszukać matki dla dzieci, tak więc 15 stycznia 1886 roku jako 34-latek wstępuje w drugi związek małżeński z 25-letnią Józefą z domu Sobieraj (córką Antoniego Sobieraja i Józefy Twardowskiej vel Pacyna).

Akt ślubu Marcina Urbaniaka spisany cyrylicą w 1886 r.

Druga  żona rodzi troje dzieci, które otrzymują imiona:

  1. Agnieszka (09.01.1887 - 08.06.1888)
  2. Roch (13.08.1888 - 22.10.1890)
  3. Idzi (13.08.1888 - 02.11.1890)
Niestety córka Agnieszka z tego związku umiera jako 1,5 roczne dziecko, kiedy to żona Józefa jest wysoko w ciąży z bliźniętami, po urodzeniu których nastąpiły najtragiczniejsze lata dla rodziny. Najdziwniejsze, że przez cały XIX wiek panowało przekonanie, że jeżeli podczas jednego porodu na świat przychodzi dwoje dzieci, to nie mają one szans na prawidłowy rozwój, a jedno z nich wkrótce umrze. Myślenie takie wynikało z faktu, iż urodzenie bliźniąt, zjawisko niezwykłe, tłumaczono sobie jako dzieło złego ducha, przynoszące nieszczęście. Później uchodziło za wróżbę nieszczęścia, a przynajmniej za rzecz niesamowitą, o czym wspomina Monografia Krzyworzeki. I w tym przypadku los nie był łaskawy dla rodziny Marcina. Jakby ktoś rzucił klątwę... I tak, pod koniec 1890 roku umierają jeden po drugim jako 2 letnie dzieci bliźnięta Roch i Idzi. Po czym następny rok przynosi szereg kolejnych nieszczęść, kiedy to w jednym miesiącu 1891 roku odchodzą na zawsze: 13-letni syn z pierwszego małżeństwa Franciszek (10 lutego), 11-letnia córka również w pierwszego małżeństwa Rozalia (17 lutego) oraz żona Józefa (27 lutego).

Pewnie nigdy nie dowiem się, co było przyczyną tej tragedii rodzinnej. Marcin nie może jednak przeżywać za długo żałoby i po raz kolejny szuka żony dla swoich dzieci. Wybranką jest 17 lat młodsza od niego Marianna z domu Chwinda (córka Szczepana Chwindy i Jadwigi Gawinowskiej). Niespełna 2 miesiące po śmierci żony Józefy - 20 kwietnia 1891 roku staje po raz trzeci na ślubnym kobiercu. 


Akt ślubu Marcina Urbaniaka spisany cyrylicą w 1891 r.

Z trzeciego związku Marcina rodzi się siedmioro dzieci (5 dziewczynek i 2 chłopców), z których dwoje umiera jako kilkumiesięczne dzieci: 

  1. Walenty (ur. 16.02.1893)
  2. Karolina (03.11.1894 – 05.10.1989)
  3. Marianna (ur. 24.08.1899)
  4. Józefa (04.02.1902 – 18.01.1983)
  5. Agnieszka (1905 – 1905)
  6. Antoni (ur. 1906)
  7. Marianna (1909 – 1909)
W tym momencie warto wspomnieć, że w owych czasach rodziny wielodzietne nie były niczym nadzwyczajnym. Poza tym kobieta ciężarna uzyskiwała w społeczności wiejskiej status specjalny. Rozbudowany system zakazów i nakazów miał zapewnić, według ówczesnych wyobrażeń, najlepsze warunki do przebiegu ciąży, porodu i połogu, a także zabezpieczyć otoczenie ciężarnej przed jej szkodliwym wpływem na innych. Do takich zwyczajów należało:
  • zaprzestanie przez położnicę niektórych prac domowych i gospodarczych, np. dojenia krów, pieczenia chleba, siania, sadzenia. Powodem tych zakazów była obawa przed tym, że kobieta będąca w stanie odmiennym, może spowodować zaburzenia wegetacji czy zepsucia produktów spożywczych,
  • izolacja kobiety ciężarnej: nie powinna ona brać udziału w weselach (ponieważ panna młoda miałaby ciężkie życie) i pogrzebach (by zmarły nie pociągnął za sobą do grobu matki lub dziecka),
  • zapewnienie ciężarnej wszelkiej pomocy, o jaką zwraca się do kogokolwiek, ponieważ odmowa mogłaby według tychże zwyczajów spowodować śmierć lub chorobę nienarodzonego dziecka czy też utrudnić poród.
Wszyscy potomkowie Marcina przyszli na świat w Krzyworzece, gdzie również mieszkał wraz z rodziną jego kilka lat starszy brat Stanisław, którego dzieci (w tym moja prababcia Katarzyna) na pewno biegały razem po wsi, pasły krowy na łąkach, czy uczestniczyły w wydarzeniach rodzinnych. Może prababcia przyjaźniła się Karoliną Urbaniak, starszą od Katarzyny tylko 2 dni? Niestety babcia mojej mamy nie zdążyła opowiedzieć ani o swoim rodzeństwie, ani tym bardziej o swoim licznym kuzynostwie.

Mam to szczęście, że metryki parafialne Krzyworzeki przetrwały okres wojny i inne zawirowania, co dało mi możliwość odkrycia krewnych z rodziny mojej prababci Katarzyny z Urbaniaków, których kolejnych potomków mam szansę poznać dzięki - w tym przypadku - pozytywnej funkcji internetu... Dzisiaj już wiem, że oprócz Zofii, wieku dorosłego doczekały również dwie córki Marcina z trzeciego małżeństwa: Karolina Urbaniak (zm. 5 października 1989 r. w wieku 95 lat) oraz Józefa Urbaniak (zm. 18 stycznia 1983 r. w wieku 81 lat). Jak potoczyły się ich losy? Czy miały potomków?  Jeśli założyły rodziny, zmieniły również nazwiska, co może znacznie utrudnić ich odnalezienie, jednak w dobie internetu nie jest to niemożliwe.

piątek, 25 sierpnia 2017

Podróż po mapie genetycznej moich przodków

Czas wakacji kojarzy się z podróżami, słońcem, kolorami… więc aby odpocząć od przeglądania pożółkłych i wyblakłych metryk parafialnych moich przodków, w nastroju ciągle jeszcze wakacyjnym spróbuję odpowiedzieć na pytanie, z jakich regionów geograficznych wywodzą się moje dalsze korzenie.
W ciągu kilku miesięcy poszukiwań genealogicznych zdążyłam już częściowo poznać rodzinne strony moich dziadków, których los jak liście na wietrze przywiał na Pomorze Środkowe z kapryśną pogodą i zimnym Morzem Bałtyckim. Za to z niezwykle pięknymi zachodami jak i wschodami słońca, często w towarzystwie chmur przeganianych przez dość często wiejący tu wiatr.



Barwy takiego nieba każdego dnia, szczególnie w okresie wakacji, podziwiają i utrwalają na fotografiach całe pokolenia...
 Źródło: zdjęcia własnego autorstwa

Jeszcze wiele przede mną do odkrycia, a ciekawość co do pochodzenia mojej rodziny, pojawia się z każdą nową informacją. Stąd wiele pytań: Skąd dokładnie zawędrowali moi pradziadowie w okolice Łodzi, tj.: Kamyk i Wrońsko (linie po mieczu od Tokarków i Nawrotów), czy Skomlin i Sulborowice (linie po kądzieli od Gawliców i Musztuków)? Od kiedy rodziny moich przodków na dłużej zasiedliły te rejony, przemieszczając się jedynie w obrębie kilkunastu kilometrów między powyższymi wioskami oraz Rembieszowem czy Krzyworzeką? Gdzie sięgają korzenie przodków ojczystych, a ile pokoleń z linii moich pradziadków macierzystych zamieszkiwało Cisek na Górnym Śląsku czy ciągle dla mnie nieodkryte Szechynie, leżące w granicach Polski do 1945 roku (dziś: Szeginie na Ukrainie)?

Na pytania o pochodzenie etniczne pomagają odpowiedzieć wyniki testów genetycznych, do wykonania których zachęcił mnie projekt SILESIA (Śląsk, Schlesien) odnaleziony dzięki przeglądaniu informacji właśnie o Górnym Śląsku. W przekazywanym z pokolenia na pokolenie materiale genetycznym zapisana jest przecież nie tylko informacja o kolorze oczu, wzroście i rysach twarzy, ale też o dziejach gatunku Homo sapiens oraz poszczególnych osób, rodzin, grup etnicznych i całych narodów. Wyniki takich badań pozwalają prześledzić wędrówkę wielkiej ludzkiej rodziny z Afryki, z której według naukowców wywodzi się człowiek rozumny i o której pisze chociażby Stephen Oppenheimer w „Pożegnaniu z Afryką. Jak człowiek zaludnił świat”, opisując sposób w jaki obraz linii genetycznych zwanych genami Adama i Ewy rozprzestrzenia się z Afryki w każdy zakątek świata.

Żeby zrozumieć na czym polegają badania genetyczne, kilka słów na temat ludzkiego DNA. Składa się on z 23 par chromosomów, z tego 22 to chromosomy autosomalne, które u obu płci są takie same, zaś jedna para to chromosomy płciowe X i Y, które określają płeć. Można wyróżnić trzy podstawowe rodzaje badań genetycznych:
 
  1. badania chromosomu Y, przekazywanego jedynie z ojca na syna. Wyniki tego badania dają możliwość odpowiedzi na pytanie o pochodzenie najstarszych męskich przedstawicieli naszego rodu, żyjących jeszcze w czasach prehistorycznych. Ten rodzaj badania mogą wykonać jedynie mężczyźni i bada on bezpośrednią linię męską. 
  2. badanie pełnej sekwencji mitochondrialnego DNA to badanie, które mogą wykonać zarówno kobiety, jak i mężczyźni, i daje ono wiedzę na temat bezpośredniej linii żeńskiej. W tym przypadku także zostaniemy przyporządkowani do poszczególnej haplogrupy, tylko tym razem żeńskiej.
  3. badanie wszystkich 22 chromosomów autosomalnych. W tym przypadku uzyskujemy wyniki, na podstawie których możemy próbować określać pochodzenie etniczne, sprawdzić czy posiadamy jakieś negatywne mutacje pod względem zdrowotnym, poszukiwać krewnych genetycznych czy nawet odtwarzać DNA naszych przodków. W tym badaniu otrzymujemy bowiem informacje na temat wszystkich przodków, ale ograniczone jest do kilku (4-5) pokoleń badanej osoby.
Dla początkującego genealoga wybór testu jest więc dosyć trudny, a dodatkowo należy również przemyśleć, z usług której firmy, przeprowadzającej tego typu badania, skorzystać. W tym miejscu należą się podziękowania dla Pana Eryka Grzeszkowiaka, którego blog Genealogia genetyczna  i korespondencja mailowa pomogły mi podjąć decyzję co do wyboru testu i firmy.

Na początek postawiłam więc na testy autosomalne, badające linie obojga rodziców i ustalające etniczne pochodzenie, choć tylko maksymalnie 7-8 pokoleń wstecz, jeśli badanie dotyczyłoby np. dziadków. Dlaczego? Ponieważ możemy być pewni, że DNA odziedziczyliśmy po wszystkich prapradziadkach i co najmniej po znacznej większości praprapradziadków. Długość DNA i liczba rekombinacji (wymiany materiału genetycznego pomiędzy chromosomami ojca i matki) są niestety ograniczone i dlatego nie jest możliwe dziedziczenie DNA po każdym przodku. Z tego też powodu tak ważne jest badanie DNA najstarszych żyjących krewnych, co może pozwolić na udowodnienie dziedziczenia fragmentu odcinka DNA po przodku nawet z ósmego pokolenia.

Testy badające DNA autosomalny pomagają też w odkryciu nieznanych krewnych genetycznych, którzy są zazwyczaj wystarczająco bliscy, by można było ich umieścić na wspólnym drzewie genealogicznym (nawet gdy z początku wydaje się to niemożliwe). Autosomalny krewny to osoba, z którą dzielimy nie pojedyncze mutacje, ale co najmniej jeden długi odcinek DNA, bo choć każdy z nas jest wyjątkowy, jesteśmy utkani z tych samych podstawowych elementów tkaniny genetycznej.

Tak więc wśród wyników testów zleconych przeze mnie firmie Family Tree DNA autosomalnego DNA moich krewnych znalazły się niezwykle ciekawe informacje i grafiki wskazujące, w jakich rejonach świata (a także w jakich grupach etnicznych) można zazwyczaj spotkać geny, które odziedziczyłam od moich przodków.

A więc zaczynamy...
podróż po mapie moich przodków, których nazwiska - odkryte w wyniku badań genealogicznych metodą tradycyjną - postaram się w tym miejscu na bieżąco aktualizować.


Linia: Gawlica 


Wywodząca się z przodków o następujących nazwiskach:
pradziadkowie - Gawlica, Urbaniak vel Urban
2 x pradziadkowie - Woźnica, Wyrębak
3 x pradziadkowie - Stefanides, Bujok, Kowalczyk vel Piec
4 x pradziadkowie - Komór vel Krawiec


Źródło: Family Tree DNA

W przypadku tej właśnie linii genetycznej dzięki wynikom Family Tree DNA (sekcja myOrigins - Moje pochodzenie) dowiedziałam się, że badane DNA autosomalne od ok. 7-8 pokoleń wywodzi się w 100% z Europy, a dokładnie ze wschodniej Europy, gdzie odnotowano największe podobieństwo tych genów do populacji genetycznej charakterystycznej dla tego obszaru geograficznego świata.

Celowo zaczęłam od tej linii macierzystej, której według badań DNA geny pochodzą jak widać z konkretnej części Europy, będącej jednocześnie częścią wspólną dla moich przodków z pozostałych linii. Najciemniej zaznaczone obszary przypominają mi kształt i zasięg mapy Rzeczypospolitej Szlacheckiej (Obojga Narodów) w XVII wieku, co mogłoby oznaczać, że w obrębie tych właśnie granic znajdowała się przez wiele pokoleń kolebka moich przodków, w ramach której łączyli się w pary, zakładali rodziny i wydawali potomstwo. Przez tereny dzisiejszej Polski przetoczyły się wszystkie sąsiednie grupy etniczne, stąd napływ świeżej krwi i jaśniejsze obszary widoczne na mapie, wyraźnie pokazującej największe skupisko moich przodków.

Ciągle jestem na początku odkryć genealogicznych tej linii, o której z badań tradycyjnych wiem zaledwie tyle, że około 1920 roku migrowała ze wsi Cisek, leżącej na Górnym Śląsku, do Skomlina, gdzie urodził się mój dziadek.

Udział w projekcie SILESIA z pewnością pomoże mi dowiedzieć się, jak wyglądała wędrówka pokoleniowa Ślązaków. Przez wiele wieków bowiem Śląsk był miejscem migracji różnych nacji i grup etnicznych co spowodowało, że stał się regionem niezwykle zróżnicowanym pod względem etnicznym i kulturowym. Przodkowie dzisiejszych Ślązaków mogą należeć do wielu grup, w tym Polaków, Żydów aszkenazyjskich, Czechów, Niemców, Flamandów, Włochów... 


Linia: Musztuk


Wywodząca się z przodków o następujących nazwiskach:
pradziadkowie - Musztuk, Kaczmarek
2 x pradziadkowie - Urbańczyk
3 x pradziadkowie - Joniec, Pawlik
4 x pradziadkowie - Jaruga


Źródło: Family Tree DNA

Tak jak wspomniałam wcześniej, najciemniejszy obszar na mapie genetycznej z drugiej linii macierzystej pokrywa się z poprzednimi wynikami Family Tree DNA dla linii Gawliców, co może oznacza że jest to charakterystyczne dla społeczeństwa polskiego. Potwierdzą to również wyniki linii ojczystej.
W przypadku przodków z linii Musztuków na mapie myOrigins widać nowe rejony geograficzne. Nadal badane DNA autosomalne od 7-8 pokoleń wywodzi się w 100% z Europy, ale w 83% podobieństwo tych genów zbliżone jest do populacji genetycznej charakterystycznej dla Europy wschodniej, natomiast 9% pochodzi z Wysp Brytyjskich, a pozostałe 8% z południowo-wschodniej Europy. W badanym DNA jest więc domieszka genów zarówno z chłodnych terenów Wielkiej Brytanii, jak i bardzo słonecznej Grecji, Włoch, Bułgarii a nawet Chorwacji.

Może to dlatego tak ciągnie mnie w te cieplejsze rejony, gdzie przyjemnie stąpać bosymi stopami po gorącym piasku czy kamykach, a ciepła woda zachęca do kąpieli morskich… Do tego kolory, które dzięki swojej intensywności na długo zostają w pamięci i powodują, że świat wydaje się piękniejszy. 


Źródło: zdjęcia własnego autorstwa

Linia: Tokarek

Wywodząca się z przodków o następujących nazwiskach:
dziadkowie - Tokarek, Nawrot
pradziadkowie - Kucharski, Wełna
2 x pradziadkowie - Malarczyk, Gładysiak vel Gładysz, Wiśniewski, Staszewski
3 x pradziadkowie - Kliczber, Skorupa, Ładziak, Rosiak, Wilczek, Sobek, Nowak
4 x pradziadkowie - Kałuża, Kacała


Źródło: Family Tree DNA

Mapa genetyczna linii ojczystej jest dla mnie największą ciekawostką. O ile obszar najbardziej wyrazisty jakby mnie już nie dziwi, to pojawienie się kolejnego kontynentu, z którego wywodzą się moje geny jest dla mnie dużą niespodzianką, która może oznaczać jedynie to, że w przypadku DNA przodków z linii Tokarków znajduje się domieszka bardziej „egzotycznej krwi”.

Jak tym razem rozkładają się procenty? Badane DNA autosomalne tej linii od 5-6 pokoleń wywodzi się w 99% z Europy, a ok.  1% z Ameryki Południowej, co może oznaczać, iż jakiś nie całkiem odległy w czasie przodek przywędrował do Europy z okolic Kolumbii i Brazylii.

Ze względu na to, że powyższa mapa ukazuje w dość dużym pomniejszeniu najbardziej znaczące wyniki tej części świata, z której wywodzi się najwięcej genów moich przodków, poniżej mapa Europy w przybliżeniu.

Z 99% populacji genetycznej charakterystycznej dla Europy, geny moich przodków wywodzące się z Europy wschodniej stanowią 92%, a zachodniej i centralnej część tego kontynentu - pozostałe 7%. Wygląda na to, że dalsze poszukiwania genetyczne powinny mnie zaprowadzić w okolice Francji lub Szwajcarii. Brzmi interesująco... Nawet, jeśli nie uda mi się dotrzeć do metryk z tych rejonów, zawsze jest szansa na odnalezienie dzięki testom autosomalnym krewnego genetycznego.

Starożytne migracje na kontynencie europejskim


Europa była świadkiem wielu epizodów migracji ludności, z których część obejmowała tysiące lat. Najbardziej aktualne badania nad tymi starożytnymi migracjami na kontynencie europejskim wskazują, że istniały trzy główne grupy osób, które miały trwały wpływ na dzisiejsze narody europejskiego pochodzenia. Ludność Europy stanowi więc mozaikę narodów i społeczności.

W wielkim skrócie przybliżę tylko słowa prof. Grzybowskiego, wg którego cyt. „Były trzy główne fale migracji. Pierwsza to zasiedlenie Europy 40–45 tys. lat temu. Potem powrót na północne tereny, po zakończeniu ostatniego maksimum glacjalnego ok. 18 tys. lat temu, bo gdy lodowiec pokrywał większość kontynentu, ludzie wycofali się na południe i tam przetrwali w kilku miejscach. I ostatecznie, stosunkowo niedawne neolityczne migracje związane z rozprzestrzenieniem się rolnictwa, ok. 9 tys. lat temu”. Badania genetyczne pomagają rozstrzygnąć spory, które historycy toczą od lat. Jednym z nich było chociażby to, od kogo pochodzi większość Europejczyków – od łowców-zbieraczy (ang. Hunter-Hatherers), którzy zamieszkiwali nasz kontynent już kilkadziesiąt tysięcy lat temu, czy od rolników (ang. Farmer), którzy dotarli tu ok. 9 tys. lat temu, idąc niczym wielka fala i wypalając masowo lasy, by w ich miejsce zakładać pola uprawne? (Źródło: Czy istnieje coś takiego jak gen Polaka?)

Podsumowując przedstawię więc, do której starożytnej grupy europejskiej w wyniku badań DNA zostali zaliczeni moi przodkowie. Poniższa grafika wygenerowana z Family Tree DNA przedstawia odsetek autosomalny DNA moich przodków, który wciąż zawiera geny z tych starożytnych grup europejskich. 

Gawlica
 Musztuk
 
Tokarek

Jak widać, wyniki są bardzo zbliżone i za każdym razem większość genów moich przodków pochodzi od łowców-zbieraczy, a w następnej kolejności od rolników.

Po raz kolejny mapy geograficzne, pokazujące tym razem starożytne wędrówki na kontynencie europejskim:
Mapa migracji grupy łowców-zbieraczy (Hunter-Gatherer)
Źródło: Family Tree DNA

Mapa migracji grupy rolników (Farmer)
Źródło: Family Tree DNA

∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞

To dopiero początek mojej przygody z genetyką genealogiczną. Dzięki bazom osób, które poddały się takim badaniom, wyniki badań DNA autosomalnego pozwolą m.in. odszukać nieznanych krewnych genetycznych, chociaż brzmi to nieprawdopodobnie. Mam też nadzieję, że dalsze odkrycia genealogiczne chociaż częściowo potwierdzą otrzymane wyniki testów genetycznych lub przynajmniej mnie do nich zbliżą. Ucieszy mnie również, gdy po zapoznaniu się z moimi analizami zachęcę kogoś do wykonania badań genetycznych, które w Polsce nadal nie są zbyt popularne, chociaż w ostatnim czasie zauważalny jest wzrost zainteresowania nimi.

Na koniec dodam, że interpretacji wyników dokonałam samodzielnie przy pomocy dostępnych opracowań na temat genealogii genetycznej. Dlatego też chętnie poznam opinie innych osób, których ten temat zaciekawi, również albo przede wszystkim wtedy, gdy czytający zauważy jakąś nieścisłość w moim wywodzie. Każda dodatkowa informacja w ten sposób wniesie coś nowego do moich poszukiwań genealogicznych.