poniedziałek, 24 lipca 2017

Urbaniakowie z Krzyworzeki

Urbaniak to nazwisko rodowe matki mojego dziadka macierzystego Jerzego Gawlicy – Katarzyny, o której wiedziałam zaledwie tyle, że pochodziła z Krzyworzeki i zmarła gdy dziadek miał 14 lat. Nie została więc na długo zapisana w pamięci dzieci, a tym bardziej mojej Mamy, która nie miała okazji jej nawet zobaczyć. Na jedynym zdjęciu, które dziadek posiadał wygląda na co najmniej 20 lat więcej, chociaż w rzeczywistości nie przeżyła 50-ciu wiosen…  Aby nie była tylko imieniem i nazwiskiem na płycie nagrobnej, postanowiłam cofnąć się w czasie, by poznać Jej historię.

Moje poszukiwania genealogiczne zaczęłam od aktu małżeństwa moich dziadków, w którym nazwisko Katarzyny zapisano jako Urbanek, co na początku moich poszukiwań wprowadziło niemałe zamieszanie. A wszystko dlatego, że w parafii Skomlin, gdzie urodził się mój dziadek Jerzy, w metrykach on-line natrafiłam na wiele skanów z tak właśnie brzmiącym nazwiskiem. Gdyby nie moja zasada, że za wiarygodne uznaję tylko te dokumenty, które pokrywają się z innymi faktami, szybko mogłabym skierować swoje poszukiwania na złe tory… Tym bardziej, że szukając metryki urodzenia prababci Katarzyny, odnalazłam w parafii Skomlin aż dwie Katarzyny Urbanek, z których jedna teoretycznie mogłaby być matką mojego dziadka.

Dopiero telefon do USC Skomlin rozwiał moje wątpliwości. To właśnie tam zarejestrowano w 1947 roku drugi akt ślubu pradziadka Józefa Gawlicy (wdowca po Katarzynie Urbaniak). Dowiedziałam się wtedy, że pierwszy ślub Józefa Gawlicy z Katarzyną Urbaniak oraz akt zgonu mojej prababci znajdują się w USC Mokrsko. Dzięki temu udało mi się ostatecznie ustalić, że poszukiwane nazwisko babci mojej Mamy to URBANIAK.

Skąd wywodzi się to nazwisko? Urbaniak należy do grupy nazwisk pochodzących od imienia Urban, notowanego w Polsce od XIII wieku, pochodzenia łacińskiego – Urbanus, od urbanus ‘miejski, mieszkaniec miasta’.

Przy okazji moich poszukiwań kilkukrotnie udowodnię, jak zmieniało się nazwisko moich przodków: z Urban poprzez Urbanik na Urbaniak.


Krzyworzeka


Zacznę jednak najpierw od Krzyworzeki. To stąd pochodziła rodzina Urbaniaków, o czym wielokrotnie słyszałam w opowieściach rodzinnych. Krzyworzeka to obecnie wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie wieluńskim, w gminie Mokrsko. W latach 1975-1998 należała do województwa sieradzkiego, a pierwsza wzmianka pojawia się w dokumentach książąt polskich pod datą 1264 r. Kilka lat temu Krzyworzeka obchodziła swój okrągły Jubileusz i z tej właśnie okazji została wydana Monografia wsi „750 lat Krzyworzeki 1264-2014”, którą właśnie trzymam w ręku i dzięki której poznałam wiele faktów z życia moich przodków.

Nie miałam okazji być w Krzyworzece, ale poniższe opisy zachęcają, aby odwiedzić to miejsce, szczególne nie tylko dlatego, że żyło tam kilka pokoleń z linii Urbaniaków.

W „Liście do Gazety świątecznej” z 1913 roku nr 1693 czytam, że:


  Wieś Krzyworzeka, cztery wiorsty od miasta Wielunia odległa, leży w pięknej miejscowości nad strumieniem ukrytym w cieniu olch, dębów i rozmaitych krzewów. We wsi kościół parafjalny z osobliwą dzwonnicą, setki lat temu z kamieni polnych zbudowaną. Miejscowość cała z trzech stron otoczona urodzajnemi wzgórzami, pełna cienia, balsamicznego powietrza, śpiewu ptactwa; dalej rozległe łęgi, — wszystko to stanowi widok bardzo odmienny od zwykłych naszych wiosek.
Źródło: Mapy google

Wcześniejsze opisy sięgają nawet 1866 roku, kiedy to w czasopiśmie Zorza nr 7 w „Liście o Wieluńskich stronach” tak zostało opisane owe miejsce:

...wieś Krzyworzeka, nazwana zapewne od tego, że tu niegdyś istniała rzeka, która krzywo płynąć musiała, bo i cóżby znaczyło owo wgłębione między wzgórzami, odnogami gór karpackich, kręte koryto; cóżby, mówię znaczyło to, jeżeli nie łożysko dawnej rzeki, która przed wiekami pewnie znikła ze stron tych zupełnie? W saméj wsi Krzyworzece jest przy kościołku dzwonnica z kamienia głazowego, pochylona dzisiaj, a pamiętająca jeszcze króla Władysława Łokietka; więc to już 500 lat temu, jak ona stoi...

Historia niestety nie była łaskawa dla Krzyworzeki. Lata 1850 i 1858-1860 to epidemia cholery, która bardzo wyniszczyła wieś. Przy drodze z Wielunia do Bolesławca, właśnie w miejscowości Krzyworzeka znajduje się, założony w 1852 roku, dobrze zachowany cmentarz choleryczny, gdzie spoczywa prawie stu jej mieszkańców.


Źródło: To ci historia

Według  różnych przekazów zmarli na zarazę byli chowani początkowo na cmentarzu parafialnym, jednak gdy ten już nie mógł pomieścić więcej zwłok rozpoczęto grzebanie w nowym miejscu poza miejscowością, według innej relacji wszyscy zmarli zakażeni trafiali na wieczny spoczynek w nowym miejscu. Pojedyncze krzyże nie oddają jednak liczby pochowanych tam osób, gdyż zmarłych najpierw składano do zbiorowych mogił, później jednak ze względu na masowość i ryzyko rozprzestrzeniania się choroby grzebani byli w rowach zasypywanych wapnem, dlatego też nie da się ustalić ile osób tam spoczęło.

Choroba ta, zawleczona do Królestwa Polskiego przez wojska carskie w 1831 roku, siała spustoszenia w latach 1848-1849, a nade wszystko w 1852 roku, kiedy zebrała największe śmiertelne żniwo. W tym właśnie roku fala epidemii cholery przeszła również przez okolice Wielunia. Trafiła tam prawdopodobnie z pobliskiej  Praszki, w której wystąpiła wcześniej. Epidemia zdziesiątkowała ludność Wielunia i podwieluńskich wsi. 

 Źródło: To ci historia

Na tablicy przy cmentarzu cholerycznym w Krzyworzece, gdzie wypisano zmarłych w 1852 roku, nie występuje nazwisko Urbaniak, co oznacza że epidemię cholery przeżyła rodzina moich przodków z linii Urbaniaków.

4 x pradziadek - Tomasz Urbaniak vel Urban 


Dzięki zachowanym dokumentom parafialnym z Krzyworzeki, cofając się krok po kroku, dowiaduję się, że w Krzyworzece w okresie epidemii cholery mieszkali moi prapraprapradziadowie – włościanie Tomasz i Gertruda (a może Franciszka, o czym w dalszej części) Urbanowie, których imiona poznaję z zapowiedzi cywilnych zarejestrowanych w parafii Krzyworzeka w 1840 roku syna  Franciszka Urbaniaka - rolnika zagrodnika wdowca lat 24 liczącego i jego oblubienicy - Marianny Kowalczykówny vel [inaczej] Piecówny (córki Stanisława i Agnieszki Kowalczyków vel Pieców).

Tomasz urodził się około 1778 roku, jeszcze za czasów panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jako kilkunastoletnie dziecko zapewne rozumie już sens uchwalenia Konstytucji 3 Maja w 1791 roku, co daje początek wojny z Rosją i doprowadza w 1793 roku do drugiego rozbioru Polski, w wyniku którego ziemia wieluńska, w tym i Krzyworzeka znalazły się na okres czternastu lat pod panowaniem pruskim, a następnie na wiele lat - rosyjskim.

Monografia Krzyworzeki natomiast odkrywa przede mną dodatkową informację o 4x pradziadku Tomaszu (zapisanym tym razem jako Urbanik). Razem z wieloma innymi mieszkańcami Krzyworzeki w 1836 roku buntuje się on przeciwko wyzyskowi pańszczyźnianemu i nakładaniu na chłopów nowych powinności. Całą gromadą włościanie z Krzyworzeki udają się ze skargą do naczelnika powiatu na dzierżawcę dóbr, którym był ziemianin Edward Kręcki, że wymaga od nich pańszczyzny i robocizny nad siły aniżeli to jest przepisane w tabeli prestacyjnej z 1819 roku. Chłopi domagają się wynagrodzenia swych krzywd, jak również zaliczenia nadrobionej pańszczyzny na poczet przyszłego roku.

Tomasz Urbaniak, urodzony i na komornym zamieszkały we wsi Krzyworzece, umiera 4 sierpnia 1856 roku o godzinie czwartej rano w wieku 78 lat, pozostawiając owdowiałą żonę Gertrudę z Komorów. Śmierć zgłaszają gospodarze ze wsi Krzyworzeka: Paweł Preś lat 26 i Maciej Golec lat 53. Warto tu wspomnieć, że „mieszkający na komornym” był nazywany też komornikiem – czyli nie posiadającym ani własnej ziemi, ani własnej chaty, mieszkający u gospodarza i w zamian za mieszkanie pomagający mu w gospodarstwie.


 3 x pradziadek – Franciszek Urbaniak


Aby płynnie przejść do mojej prababci Katarzyny, przybliżę postać jej dziadka Franciszka (syna wyżej przedstawionego Tomasza). Tak więc, Franciszek przychodzi na świat około 1815 roku i jako 21-letni młodzian staje na ślubnym kobiercu, a jego wybranką jest 19-letnia Agnieszka Czyżwianka, córka Marcina i Heleny Czyżów, o czym dowiaduję się z odnalezionych zapowiedzi ślubnych z 1836 roku.  

 1836 r. - Zapowiedzi 3 x pradziadków Urbaniaków
Źródło: Familysearch.org

Po niespełna 3 latach - dnia 24 lipca 1840 roku przychodzi na świat syn, który tego samego dnia na chrzcie świętym otrzymuje imiona Jakub i Adam.  

 1840 r. – akt urodzenia Jakuba Adama Urbaniaka

Przytoczę w sposób dosłowny treść spisanego ponad 177 lat temu powyższego aktu urodzenia, pokazując tym samym ewolucję nazwiska Urbaniak, jak i wciąż dla mnie niezwykły sposób zapisywania wydarzeń z tamtego okresu.
  
Działo się we Wsi Krzyworzece, dnia trzynastego / dwudziestego piątego tysiąc Osiemset Czterdziestego roku, o godzinie trzeciej popołudniu stawił się Franciszek Urban, zagrodnik tu w Krzyworzece zamieszkały, lat dwadzieścia cztery mający, w obecności Marcina Woytala v. [vel – inaczej] Nowaka zagrodnika z Krzyworzeki lat czterdzieści, tudzież Antoniego Świętka zagrodnika także z Krzyworzeki, lat pięćdziesiąt mających; i okazał nam Dziecię płci męskiej urodzone tu w Krzyworzece dnia dwudziestego czwartego lipca o godzinie ósmej zrana ziego Małżonki Agnieszki z Czyżów lat dwadzieścia mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym odbytym w dniu dzisiejszym nadane zostały Imiona Jakób i Adam a Rodzicami iego Chrzestnemi byli wyżej wymieniony Marcin Wojtal i Elżbieta Spychalina. Akt ten stawającym i świadkom przeczytany został podpisany.

Los nie jest jednak łaskawy dla małżonków, bowiem po urodzeniu syna umiera żona Franciszka – Agnieszka, lat dwadzieścia mająca. Działo się to następnego dnia po zachodzie słońca, o czym dokładnie mówi akt jej zgonu z 25 lipca 1840 roku. Monografia Krzyworzeki przytacza wiele przypadków śmierci młodych kobiet zaraz po porodzie, który niewątpliwie odbywał się z czyjąś pomocą, jednak niestety rodzące pozostawały bez fachowej opieki. Pierwsza akuszerka w Krzyworzece została odnotowana w 1849 roku i chociaż nie miała żadnego medycznego wykształcenia ani przygotowania, jej wieloletnie doświadczenie i praktyka sprawiały, że radziła sobie z prawidłowym, niepowikłanym porodem. Niestety z tego przywileju nie skorzystała pierwsza żona Franciszka, który zapewne z tego właśnie powodu szybko został młodym wdowcem, zmuszonym szukać matki dla swego maleństwa.

Dlatego też już w miesiąc po śmierci żony 23 sierpnia 1840 roku, w kościele parafialnym w Krzyworzece zostają ogłoszone pierwsze zapowiedzi między pracowitym 24-letnim wdowcem Franciszkiem Urbaniakiem - synem Tomasza i Franciszki Urbanów, a panną Maryanną Kowalczykówną vel Piecówną, lat 24 liczącą - córką Stanisława i Agnieszki Kowalczyków vel Pieców. Co prawda ksiądz popełnia pomyłkę i zmienia imię matki Franciszka z Gertrudy na Franciszkę, ale pozostałe fakty są niezaprzeczalne. Kolejne zapowiedzi odnotowano pod datą: 30 sierpnia i 6 września 1840 roku.

1840 r. - Zapowiedzi 3 x pradziadków Urbaniaków
 Źródło: Familysearch.org

Akt małżeństwa 3x pradziadków Urbaniaków spisany został po łacinie pod datą 13 września 1840 roku, a jedyne co udało mi się samodzielnie wyczytać to Franciszek Urbaniak i Marianna Piecówna.

 1840 rok - Akt małżeństwa 3 x pradziadków Urbaniaków
 Źródło: Familysearch.org

Tłumaczenie dokonane przez Pana Zbigniewa Gawrońskiego pozwala cofnąć mi się w czasie do I połowy XIX wieku. 

Roku Pańskiego 1840 dnia zaś 13 września ja co wyżej proboszcz tutejszej parafii [Krzyworzeki] poprzedziwszy wygłoszeniem trojga zapowiedzi z których: pierwsza - dnia 30 sierpnia, druga i trzecia w dniach 6 i 10 obecnego września - roku zaiste bieżącego, nie wykrywszy żadnego oporu kanonicznego małżeństwo pomiędzy Franciszkiem Urbaniakiem młodzianem lat 24 i Marianną Piecówną panną lat równie tyle, tutejszymi parafianami przed obliczem kościoła pobłogosławiłem. Świadkowie: Paweł i Andrzej Czyż, Józef i Maciej Gaiccy, a także inni wiary godni.

Zanim rodzina zdążyła się powiększyć, 27 stycznia 1842 roku umiera niespełna 2-letni syn Jakub z pierwszego małżeństwa Franciszka. Z drugiego małżeństwa z kolei na świat przychodzą:
  1. Jan – ur. 24 czerwca 1843 r. (chrzestni: Jan Drygała i Zofia Piwko)
  2. Katarzyna – ur. 13 listopada 1845 r. (chrzestni: Jędrzej Czyż i Franciszka Ciupina); zm. 28 stycznia 1848 r.
  3. Stanisław (mój prapradziadek) – ur. 2 lipca 1848 r. (chrzestni: Jan Ciupa i Apolonia Paszczelina)
  4. Agata – ur. 1 lutego 1850 r. (chrzestni: Dominia Majtyka i Katarzyna Grygowska)
  5. Marcin – ur. 7 listopada 1852 r. (chrzestni: Roch Drygała i Marianna Grygowska)
Po 17-latach od zaślubin, dnia 12 czerwca 1857 roku po raz kolejny Franciszek przeżywa śmierć żony – tym razem Marianny. Najmłodsze dziecko nie ma jeszcze 4 lat, a najstarsze z drugiego małżeństwa – za kilka dni powinno skończyć lat 14. Franciszek szuka więc ponownie matki dla swoich dzieci, a wybranką jest Antonina z Komorów (córka Łukasza Komór i Tekli z Bieńków).
Religijne małżeństwo pomiędzy 34-letnim Franciszkiem i służącą we wsi Krzyworzece 28-letnią Antoniną zostaje zawarte już 4 lipca 1857 roku.

Z tego małżeństwa rodzi się 5 córek: 
  1. Katarzyna – ur. 24 listopada 1858 
  2. Marianna – ur. 30 stycznia 1861 (zm. 5 sierpnia 1875 w wieku 14 lat)
  3. Wiktoria – ur. 8 grudnia 1862 (zm. 1 października 1944 r.)
  4. Balbina – ur. 26 marca 1865
  5. Zofia – ur. 4 maja 1867
Poniżej metryka urodzenia jednej z przyrodnich sióstr mojego prapradziadka Stanisława – Katarzyny z 1858 roku, którą warto pokazać ze względu na piękny charakter pisma, a także z uwagi na to, że ksiądz odmłodził o 9 lat rodziców dziecka - Franciszka, jak i Antoninę.
 
1858 rok - Akt urodzenia Katarzyny Urbaniak

Zarówno z powyższego, jak i poprzednich metryk urodzenia dzieci wynika, że Franciszek to włościanin gospodarz. Z Monografii Krzyworzeki dowiaduję się, że w połowie XIX wieku podejmowano próby oczynszowania włościan, a w latach 1861-1862 ziemię wieluńska ogarnął na skalę dotychczas niespotykaną ruch oporu chłopskiego przeciwko jarzmu pańszczyźnianemu. Powstańczy Rząd Narodowy aktem z 22 stycznia 1862 roku znosił pańszczyznę, a chłopom przyznawał bez odszkodowania ziemię, którą użytkowali. Po stłumieniu powstania zaborczy rząd rosyjski chcąc zjednać sobie przychylność polskich chłopów, na mocy ukazu carskiego z 2 marca 1864 roku „O urządzeniu włościan w Królestwie Polskim” dokonał ich uwłaszczenia, obejmując wszystkich włościan, niezależnie od ich statusu społecznego, a więc rolników, półrolników, zagrodników i komorników, a uwłaszczeni chłopi zostali zwolnieni od wszelkich powinności na rzecz dworu. Ukaz ten przyznawał włościanom ziemię, która przeszła na ich własność osobistą formalnie bez wykupu, lecz musieli zapłacić za nią podwyższonym podatkiem gruntownym. Chłopi z Krzyworzeki otrzymywali nadziały w granicach 14-15 mórg ziemi uprawnej (1 morga = 300 prętów = 0,56 ha), choć było też kilka gospodarstw znacznie przekraczających ten areał. Wśród włościan, którzy otrzymali największe nadziały ziemi był między innymi mój praprapradziadek Franciszek Urbaniak, którego obszar gospodarstwa wynosił ponad 26 mórg ziemi.

Franciszek przeżył o 20 lat trzecią żonę, która zmarła w 1870 roku. Umiera 5 lipca 1890 roku w wieku 75 lat, zostawiając po sobie łącznie 10 potomków.

2 x pradziadek - Stanisław Urbaniak


To akt zgonu mojej prababci Katarzyny pozwolił mi poznać dane prapradziadków:  Stanisława Urbaniaka oraz Józefy Wyrębak. Prapradziadek Stanisław przychodzi na świat 2 lipca 1848 roku jako trzecie dziecko małżonków Franciszka i Marianny. 
 1848 rok - Akt urodzenia Stanisława Urbaniaka

Lata 1848-1849 były niezmiernie ciężkie dla mieszkańców Krzyworzeki i wielu innych wsi powiatu wieluńskiego z powodu klęski nieurodzaju, która spowodowała, że w wyniku głodu i niedożywienia nastąpił duży wzrost śmiertelności. Na szczęście po raz kolejny mój przodek uniknął śmierci, dzięki czemu przyszła na świat moja prababcia Katarzyna, dziadek Jerzy, moja Mama i ja…

Zakładam, że małżeństwo Stanisława i Józefy mogło być zawarte w latach 1878-1880, jednak nie znalazłam metryki ich ślubu w  Krzyworzece w tym okresie, co pozwala przypuszczać, że najprawdopodobniej panna młoda należała do innej parafii. Odszukanie aktu ślubu oraz aktów zgonu prapradziadków będzie więc moim kolejnym celem…

Akta parafialne narodzin i chrztów dzieci odkrywają przede mną informację, że Urbaniakowie z pokolenia na pokolenie są rolnikami. Monografia wsi Krzyworzeka pozwoliła mi ponownie przenieść się w czasy moich prapradziadów, kiedy to po wiejskich drogach jeździły drewniane wozy, przed domami na ławeczkach siedzieli staruszkowie, a zewsząd słychać było dźwięki fujarek, nawoływania woźniców czy brzęczącego kołowrotka…Oczami wyobraźni zobaczyłam umorusane dzieci bawiące się po rowach, żurawie pochylające się nad studniami, a na rozległych łąkach pasące się bydło.

Historia polskiego narodu to niestety nie tylko sielanka. W okresie niewoli narodowej krzyworzeczanie dzielą los mieszkańców ziemi wieluńskiej: ucisk pańszczyźniany, narodowy i polityczny, klęski głodu i epidemii chorób zakaźnych oraz rusyfikację prowadzoną przez zaborcze władze rosyjskie. 


Prababcia - Katarzyna (z d. Urbaniak)


Po tym długim wstępie, opowiadającym o Urbaniakach, wracam do babci mojej Mamy - Katarzyny, której planowałam na początku poświęcić ten post. Przyszła na świat 5 listopada 1894 roku jako siódme dziecko małżonków Urbaniaków (45-letniego Stanisława i 36-letniej Józefy) i była piątym żyjącym potomkiem. Imię  otrzymała albo po chrzestnej Katarzynie Czyż, albo po zmarłej w 1890 roku niespełna dwuletniej siostrzyczce, w myśl przesądu, że skoro śmierć zabrała jedną Katarzynę, to drugiej nie weźmie, bo już takową z listy skreśliła.
Akt urodzenia prababci Katarzyny z 1894 r. 

Chrzest Święty Katarzyny odbył się w sześć dni po jej narodzinach, a chrzestnymi byli: Roch Drygała i Katarzyna Czyż, o czym dowiedziałam się dzięki tłumaczeniu metryki spisanej niezbyt dla mnie wyraźną cyrylicą. Tym razem również przytoczę przetłumaczoną wersję aktu urodzenia i jednocześnie chrztu. Chociaż schemat tego tekstu jest powtarzalny, za każdym razem z wielką ciekawością i zachwytem wczytuję się w każdą jego linijkę, przetłumaczoną dzięki uprzejmości pana Czarka.

Działo się we wsi Krzyworzece trzydziestego października /jedenastego listopada/ tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego czwartego roku o godzinie ósmej rano. Stawili się Stanisław Urbaniak rolnik zamieszkały w Krzyworzece czterdzieści pięć lat mający, w obecności Pawła Czyża trzydzieści sześć lat mającego i Piotra Czyża czterdzieści lat mającego, obu rolników zamieszkałych w Krzyworzece, i okazał Nam dziecię płci żeńskiej, oświadczając, że urodziło się ono w Krzyworzece dwudziestego czwartego października /piątego listopada/ o godzinie dziewiątej wieczorem z jego prawowitej małżonki Józefy z Wyrębaków trzydzieści sześć lat mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym odprawionym w dniu dzisiejszym nadano imię Katarzyna, a jego chrzestnymi byli Roch Drygała i Katarzyna Czyż. Akt ten oświadczającemu i świadkom niepiśmiennym przeczytano przez Nas tylko podpisano.
Kościół Św. Piotra i Pawła w Krzyworzece

Tutaj właśnie była chrzczona Katarzyna oraz jej liczne rodzeństwo. To chrzest i obrzędy wprowadzały dziecko do rodziny i społeczności wiejskiej. Obawa przed śmiercią nowonarodzonego dziecka przed udzieleniem mu sakramentu chrztu, która wynikała z poczucia odpowiedzialności za ewentualne potępienie wieczne noworodka, kazała dokonywać tego aktu możliwie jak najszybciej po porodzie. Najpoważniejszym zagrożeniem w pierwszych godzinach i dniach życia noworodka była jego śmierć przed udzieleniem sakramentu chrztu.
Z obrzędem chrztu wiązała się niezwykle ważna decyzja – odpowiedniego doboru rodziców chrzestnych. Więzi łączące ich z dzieckiem uznawano za równie silne jak więzi krwi. Panowała opinia, że na chrześniaka przechodzą przymioty ciała i ducha tych, którzy trzymali go do chrztu. Jeszcze nie wiem, kim dla Katarzyny byli chrzestni: Roch Drygała i Katarzyna Czyż oraz świadkowie: Paweł Czyż trzydzieści sześć lat mający i Piotr Czyż czterdzieści lat mający.

Przez 28 lat Katarzyna nosi nazwisko Urbaniak, po czym w 1922 roku wychodzi za mąż za pochodzącego z Górnego Śląska - Józefa Gawlicę, z którym osiedla się w odległym 9 km od Krzyworzeki - Skomlinie. To właśnie tutaj na świat przychodzi siedmioro ich dzieci, w tym mój dziadek Jerzy.

Z opowieści rodzinnych dowiaduję się, że Katarzyna choruje na żylaki, a rany na nogach nie chcą się goić. Pewnego letniego dnia 16 lipca 1944 roku zamknęła oczy na zawsze. 


Rodzeństwo prababci Katarzyny (z d. Urbaniak)


Nikt z mojej rodziny nie wiedział, a i mało kto przypuszczał, że Katarzyna miała dziewięcioro rodzeństwa, o czym dosyć szybko się dowiedziałam, dzięki zindeksowanym metrykom z tego właśnie okresu.
Źródło: Genealodzy.pl

Pierwszy na świat dnia 25 stycznia 1881 roku przychodzi syn Franciszek, który niestety umiera 8 kwietnia 1882 roku, mając niewiele ponad 1 rok życia.
Drugi z Franciszków urodzony 15 stycznia 1883 roku albo otrzymał imię zmarłego brata, albo ze względu na imieniny Franciszka obchodzone 15 stycznia. Oba powody nie były czymś wyjątkowym,  ze względu na to, że w tamtych czasach dużą wagę przypisywano patronowi, a i powtarzające się imiona wśród rodzeństwa było często praktykowane. Franciszek poślubia Franciszkę z domu Szydło dnia 14 lutego 1904 r. Z metryk dostępnych on-line do 1915 roku poznaję również pierwszych potomków brata prababci Katarzyny, a są nimi: 
  1. Władysław (1908-1965), 
  2. Katarzyna (1910-1915).
10 lipca 1885 roku przychodzi na świat córka prapradziadków Urbaniaków i otrzymuje imię Marianna. Dzięki dostępnym metrykom wiem też, że w 1907 roku w wieku 24 lat wychodzi za mąż za Jana Krajcera, a potomkami małżonków (do 1915 roku) są:
  1. Józef (ur. 1909 r.),
  2. Stefania (ur. 1910 r.), 
  3. Antoni (ur. 1912 r.),
  4. Stanisława (ur. 1914 r.).
Marianna umiera w 1973 roku, mając 88 lat – 22 lata po śmierci męża Jana.

Kolejna córka Katarzyna przy
chodzi na świat 5 listopada 1887 roku. Niestety umiera jako 3 letnie dziecko.

Czternaście miesięcy później 24 stycznia 1889 roku rodzi się trzeci syn (drugi żyjący), który jeszcze tego samego dnia na Chrzcie Świętym otrzymuje imię Józef


Działo się w miejscowości Krzyworzeka 12/24 stycznia 1889 roku o godzinie 2 po południu.
Stawił się osobiście Stanisław Urbaniak - rolnik mieszkający w Krzyworzece 40 lat mający w obecności Józefa Czyża 45 lat i Tomasza Majtyki 35 lat mającego, obaj rolnicy mieszkający w Krzyworzek(ach). Okazali Nam dziecię płci męskiej urodzone w Krzyworzeka(ch) dnia dzisiejszego roku bieżącego o godzinie 6 z rana z jego ślubnej żony Józefy z Wyrębaków 29 lat mającej. Dziecięciu temu na świętym Chrzcie w dniu dzisiejszym odprawionym nadano imię JÓZEF a rodzicami jego chrzestnymi byli; Tomasz Majtyka i Agata Czyż. Akt ten zgłaszającemu i świadkom niepiśmiennym odczytany został, przez Nas tylko podpisany.

Z opowiadań mojej Mamy wiem, że Józef nie miał potomków, ale razem z żoną Marią wiele lat opiekują się córką siostry Katarzyny – Genowefą. Józef wiele lat służy w armii carskiej i bardzo dobrze mówi po rosyjsku.

3 i pół roku później 31 lipca 1892 roku rodzina powiększa się o syna Rocha, którego do Chrztu Świętego trzymają Wojciech Wyrębak (prawdopodobnie brat matki) oraz Katarzyna Mamzer.


Działo się we wsi Krzyworzece, dwudziestego drugiego lipca /trzeciego sierpnia/ tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego drugiego roku o godzinie dwunastej w południe. Stawili się Stanisław Urbaniak rolnik zamieszkały w Krzyworzece czterdzieści trzy lata mający, w obecności Wojciecha Drygały trzydzieści trzy lata mającego i Pawła Czyża trzydzieści pięć lat mającego, obu rolników zamieszkałych w Krzyworzece, i okazał Nam dziecię płci męskiej, oświadczając, że urodził się on w Krzyworzece dziewiętnastego /trzydziestego pierwszego/ lipca bieżącego roku o godzinie dwunastej w nocy z jego prawowitej małżonki Józefy z Wyrębaków trzydzieści lat mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym odprawionym w dniu dzisiejszym nadano imię ROCH, a jego chrzestnymi byli Wojciech Wyrębak i Katarzyna Mamzer. Akt ten oświadczającemu i świadkom niepiśmiennym przeczytano przez Nas tylko podpisano.

Po Rochu rodzi się w 1894 roku właśnie moja prababcia Katarzyna.

Kolejny syn to Jakub, który przychodzi na świat 11 lipca 1897 roku, a następnie 15 stycznia 1900 roku Apolonia, której metrykę urodzenia ze względu na piękny charakter pisma zaprezentuję poniżej.
Akt urodzenia Apolonii z 1900 r.

Ostatnim potomkiem prapradziadków Urbaniaków jest urodzony 10 września 1902 roku syn Stanisław, który otrzymuje imię ojca. Niestety niespełna 5  miesięcy od narodzin rodzina opłakuje jego śmierć.

Tak prezentuje się wykres 4 pokoleń przodków Urbaniaków (od prapraprapradziadka Tomasza do prababci Katarzyny), wygenerowany w programie Ahnenblatt.

Czas I i II wojny światowej


Dzięki Monografii Krzyworzeki dowiaduję się, jak jej mieszkańcy, w tym rodzina Urbaniaków przeżyła I wojnę światową. Krzyworzeka leżała wówczas w pasie przygranicznym, zaledwie kilkanaście kilometrów od rzeki Prosny, rozdzielającej dwa zabory rosyjski i pruski. Wraz z wybuchem wojny (1 VIII 1914 r.) armie niemieckie i austro-węgierskie stosunkowo szybko zajęły powiat wieluński. Nowi okupanci traktowali tereny zaboru rosyjskiego jak obszar podbity, z którego dość swobodnie korzystali. Gdy na przełomie października i listopada 1914 roku wkraczające wojska zatrzymywały się na kwaterunek w Krzyworzece i okolicznych wsiach, dochodziło do konfiskaty mienia w wielu gospodarstwach. Tak było np. 28 listopada, kiedy to duży oddział spędził noc w Krzyworzece. Nieodłączną częścią pobytu żołnierzy były rekwizycje. Dziesiątki gospodarstw z Krzyworzeki ucierpiało w ich wyniku. Zabierano głównie żywność oraz karmę dla koni wojskowych. Zdarzały się także przypadki konfiskaty zwierząt pociągowych lub wymiany ich na przemęczone i niezdolne do pracy na roli.

Wśród wielu klęsk, jakie na przestrzeni wieków nawiedzały Krzyworzekę, największą z nich była jednak agresja Niemiec hitlerowskich na Polskę i trwająca ponad 5 lat niemiecka okupacja. Mieszkańcy Krzyworzeki dowiedzieli się o wybuchu II wojny światowej, gdy we wczesnych godzinach porannych niemieckie eskadry bombowców rozpoczęły masakrę bezbronnej ludności miasta Wielunia. Byli również świadkami masowo uciekającej ludności z przygranicznych wsi powiatu wieluńskiego, która obawiając się mordów i palenia wsi przez żołnierzy Wermachtu uciekała „za Wartę”. Tak postąpiło również wiele rodzin z Krzyworzeki, pozostawiając swe gospodarstwa na pastwę losu. Pozostali mieszkańcy byli świadkami germanizacji stosowanej przez Niemcy, którzy realizując politykę zniemczania ziem wcielonych do Rzeszy rozpoczęli zakrojone na szeroką skalę wysiedlanie ludności polskiej i osiedlania tam osadników niemieckich z Wołynia i znad Morza Czarnego. Krzyworzeka jako wieś w miarę bogata, dysponująca dobrymi glebami, była objęta wielokrotnymi wysiedleniami. Pierwsze z nich miało miejsce 2 lipca 1940 roku. O godzinie 4.00 rano Niemcy otoczyli wieś, by rozpocząć wysiedlanie rodzin chłopskich według sporządzonego wcześniej wykazu rodzin podlegających wysiedleniu. Łącznie wysiedlono z Krzyworzeki około 120 polskich rodzin, wśród których wymieniono między innymi gospodarza Władysława Urbaniaka, będącego bez wątpienia spokrewnionym z moją prababcią Katarzyną. Bywało, że wiadomości o planowanych wysiedleniach, choć były poufne, to niekiedy przenikały do wiadomości Polaków. W takiej sytuacji niektóre osoby lub całe rodziny wcześniej opuszczały domostwa i czasowo ukrywały się u krewnych lub znajomych w okolicznych wsiach. Po kilku lub kilkunastu dniach wracali oni do Krzyworzeki, a niemieccy osadnicy, którzy otrzymali ich gospodarstwa chętnie zatrudniali ich jako prawie darmową siłę roboczą. W ten sposób niektórzy Polacy uniknęli deportacji do Generalnej Guberni i cały okres okupacji przetrwali w swej rodzinnej wsi. Na skutek jednak rabunkowej polityki osadników niemieckich liczne zabudowania gospodarcze wysiedlonych Polaków doznały zniszczeń. Jednym z wielu poszkodowanych gospodarzy, któremu rozebrano stodołę i oborę, był Józef Urbaniak – najprawdopodobniej brat mojej prababci Katarzyny.

Na dzisiaj nie wiem, czy chociaż jeden potomek Tomasza Urbaniaka pozostał w Krzyworzece po II wojnie światowej. Jedyną pewną informacją jest ta, że rodzinną wieś opuściła moja prababcia Katarzyna, by zamieszkać w Skomlinie, gdzie urodził się między innymi mój dziadek Jerzy.

Mam nadzieję, że dalsze poszukiwania genealogiczne pozwolą mi poznać zarówno przodków Tomasza i Franciszki Urbanów vel Urbaniak, jak i ich pozostałych potomków nieodkrytych do tej pory przeze mnie.

Źródła:
  1. Wsie sieradzkie - Krzyworzeka
  2. Kazimierz Rymut, 'Nazwiska Polaków. Słownik historyczno - etymologiczny, Wydawnictwo naukowe DWN, Kraków 2001
  3. Monografia wsi 750 lat Krzyworzeki 1264-2014, oprac. Zbiorowe pod redakcją Stanisława Tadeusza Olejnika, Mokrsko-Krzyworzeka-Wieluń 2014
  4. Akta stanu cywilnego Parafii Rzymskokatolickiej w Krzyworzece
  5. Księgi parafialne Krzyworzeki na Family Search

2 komentarze :

  1. Najbardziej wzruszyłam się czytając historię naszego dziadka Staszka, był tatą naszego taty też Staszka i to samo nazwisko. Nie znaliśmy go, bo bardzo szybko zmarł czego ogromnie żałuję. Wszystkie historie wymagają bardzo dużo pracy z Twojej strony siostrzyczko, gratuluję Tobie robisz świetną sprawę dla Naszej całej rodziny, niestety nie wszyscy są Tobie wdzięczni, pozdrawiam Jowita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób się nie wczuć w każdy życiorys naszego przodka. Oni przecież też byli dziećmi, mieli marzenia i pragnęli lepszego życia dla swoich najbliższych...Byli bliskimi naszych dziadków i pradziadków, a więc również naszymi.

      Usuń